Przejdź do głównej zawartości

Posty

Z SENTYMENTEM

 2018 ROK
Kilka dni przed świętami, zdałam sobie sprawę, że kończący się rok, był...  No właśnie do końca nie wiem jak ubrać go w słowa.  Był CAŁY MÓJ.
Nie ma sytuacji, gdy odwracam głowę w tył, którą oddałabym we władanie innym, bo tak wypada; bo mi się nie należy; bo powinnam to czy tamto.  Walczyłam o moje marzenia, o siebie prawdziwą. Choć słowo walka, nie do końca oddaje to co naprawdę się zadziało w tym roku. 
Ja po prostu byłam. Pierwszy raz w moim życiu, byłam obecna w każdym dniu, jaki dane mi było przeżyć w tym roku w 100%. Byłam całą sobą. Nawet wtedy, gdy lęk zżerał mnie od środka, gdy ciało ledwo utrzymywało świadomość bycia - byłam. Nigdy tego wcześniej nie doświadczyłam. Mimo, że wewnętrznie chciałam walczyć, zewnętrznie się poddawałam. Oddawałam walkowerem moje życie, moje marzenia.  W tym roku, doświadczyłam i zrozumiałam, co tak naprawdę oznacza:  ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA.
Nie zbudowałam co prawda własnej firmy, nie osiągnęłam spektakularnych zawodowych stopni czy tytułów; n…
Najnowsze posty

MOJE

Chodził za mną jak dziecko uczepione jednej rzeczy, którą koniecznie chce dostać; Przez przypadki niejedne wchodziłam na niego i ... No właśnie.. Nie potrafię tak po prostu zapomnieć o tym blogu..
To prawda, jestem już o wiele dalej niż to było rok temu, dwa..  Ale to nadal ja..  Lubię to miejsce.. Czas rozłąki był dobrym czasem..
Dorosłam, ujrzałam, doświadczyłam, zrozumiałam.. Wracam..  Z wszystkim co moje...


KAŻDY KONIEC JEST POCZĄTKIEM - eksperyment

"(...) a 11 listopada napisze do nas INNY CZŁOWIEK." To słowa Iwony, która zamieściła je, w komentarzu pod jednym z moich pierwszych postów na temat: "EKSPERYMENT - WALKA Z LĘKAMI". Pod tym samym postem Jotka napisała: "(...)dla mnie to nie są jakieś pojedyncze lęki, to jeden wielki lęk przed życiem (...)".
Kiedy układałam w głowie co napiszę na zakończenie mojego osobistego eksperymentu, miałam w głowie mnóstwo słów, pomysłów, treści - tego czym chciałam się dzielić, chwalić. 
118 dni minęło jak jedna chwila. 
Dziś wreszcie nadszedł ten dzień - 11 listopada.  To dzień jaki obrałam sobie za datę kończącą ten projekt. Bo dokładnie 2 lata temu, 11 listopada 2015 powstał ten blog. Chciałam chyba postawić kropkę i zamknąć przeszłość w przeszłości. Ale to też dzień Niepodległości - czyli Wolności. I jak to było w całym dotychczasowym moim życiu, miałam ogromne plany, marzenia i pragnienia bycia wreszcie wewnętrznie wolną, ale byłam przekonana, że to nie wyjdz…

Wrócę listopadem

Witajcie.
Dziś bez zbędnych metafor.
Dziękuję każdemu z Was za życzenia powodzenia i dobre słowo w kierunku mojego eksperymentu walki z lękami. To wiele dla mnie znaczy. Możecie wierzyć albo i nie, ale budzę się i pokonuję kolejne wzniesienia myśląc o Was. Może to dziwne, ale tak właśnie jest. Taka świadomość, że ktoś tam gdzieś jest i życzy dobrze, to ogromna siła.

Wrócę do Was i wrócę tu w listopadzie z końcem eksperymentu. Teraz każdą chwilę poświęcam właśnie na niego. Dzieją się niekiedy cuda i rzeczy niewyobrażalne dla mnie samej. Czuję jak moje życie naprowadza się na właściwy kierunek a czyny i ich konsekwencje dokładnie o tym świadczą.

Weszłam w to wszystko na 200%, nawet nie wyobrażałam sobie, że tak to się potoczy. Te pierwsze pokonywanie rzeczki, czy odwaga wyjścia na bieżnię aby pobiegać zaczęły przeradzać się w rzeczy wielkie. Aż szybkość zmian jakie dzieją się obecnie w moim życiu - w jakichś momentach napawa lękiem - co prawda pozytywnym - ale zarazem też takim nowym, t…

LĘK JAK SUPEŁ

DZIEŃ 10 (26.07.2017) ŚRODA.
Niewiarygodny czas. 
To już 10 dzień. A jakby wczoraj wszystko się zaczęło. Czuję jakbym nagle przeniosła się do innego miejsca, innej przestrzeni, jakbym była poza domem, gdzie życie obfituje w przygody, doznania, jakich na co dzień będąc w domu  nie zazna się. A potem sobie uświadamiam, że przecież jestem tak naprawdę w domu a pewna rutyna mi nadal towarzyszy: zaprowadzić do przedszkola dziecko, sprzątnąć, ugotować, zrobić zakupy, odebrać dziecko, poczytać książkę, wypić kawę… I chyba tak wyglądał mój dzień przed eksperymentem. Moje życie. Tylko rutyna i wypełnianie dnia obowiązkami, które są przypisane do dorosłości i macierzyństwa. 
Cała filozofia i struktura moich myśli i wyuczonych zachowań okazała się być nie tyle skomplikowana ale mocno ze sobą powiązana, wręcz ściśnięta. Jedno zachowanie, ciągnęło drugie i robił się supeł, nie do rozwiązania. Tak przynajmniej mi się wydawało, że to się nie zmieni, bo samo przecież się nie zmienia. I możliwe, że tkwił…

DRUGI KROK TEŻ JEST TRUDNY.. cd

Dzień 3. (19.07.2017)
Ranek: Jest trudniej niż myślałam.  Po opublikowanie „eksperymentu” na blogu poczułam ekscytację, radość, coś nowego, coś co będzie się działo. Ale już wieczorem zaczęło mieszać się to ze strachem, z chęcią ucieczki. Chciałam nacisnąć „usuń” i udać, że nic się nie wydarzyło i czym szybciej powrócić do starego trybu życia, do udawania, że jest dobrze jak jest. 
 (...)
Kiedy wczoraj grupowałam lęki i zastanawiałam się dlaczego akurat tego się boję i dlaczego akurat to czy tamto, tak mi przeszkadza i cofa – zdałam sobie sprawę, że są to sprawy, zdarzenia czy ludzie, których pragnę, do których chcę biec, być na równi a nawet górować, prowadzić, przewodzić, zdobywać. Dziwne uczucie: zrozumieć, że to czego się boję tak naprawdę jest tym czego najbardziej pragnę, co tak naprawdę stanowi o mnie…



Pierwsze kroki:
32/31 Boję się chodzenia po bieżni/Biegania 
Przekroczyłam bramki bieżni na stadionie. W głowie miałam cały czas co myślą inni o mnie. Zapewne się śmieją, że chodzę a ni…

EKSPERYMENT

Jeśli coś ma się wydarzyć, to się wydarzy. Jestem tego przykładem.

Przez tydzień czasu odwiedzając sklepy, rzucała mi się w oczy, gazeta, na którą nigdy nie zwracam uwagi. "Świat wiedzy", ze swoją tytułową stroną "Jak pokonać 100 lęków w 100 dni" [7/2017]. Za każdym razem brałam ją do ręki, przeglądałam jak kobieta pokonuje swoje lęki.  I mimo, że odkładałam na miejsce, to cały czas o tym myślałam. Kilka dni temu nim zdałam sobie sprawę, znalazła się w moim koszyku. Kupiłam ją. Przeczytałam ponownie, już na spokojnie w domu o każdym lęku, z którym kobieta sobie radziła. Niektóre wyśmiałam w duszy, myśląc: "O Boże, jakie to głupie. Jak można o tym publicznie pisać i robić taki hałas." A potem stało się coś niezwykłego.

Zrozumiałam, że we mnie samej jest niezmierzona ilość lęków i strachu, które cały czas noszę w sobie. Na równi z trudnym doświadczeniem choroby mojego syna, które miało miejsce kilka dni temu, postanowiłam, że wezmę przykład z tej kobiety i …