piątek, 13 listopada 2015

"KIEDY ZACZYNASZ DROGĘ, BĄDŹ GOTOWA JĄ SKOŃCZYĆ!"

Do października żyłam w błogiej świadomości, że uzależnienia dotykają ludzi - tych innych ludzi. Nie mnie. Niestety zderzenie z prawdą było bolesne. Leżałam długo w dole rozpaczy, kobiecej zniewagi, upokorzenia, pytań na które szukałam odpowiedzi ale tylko takich, które odsuną winę ode mnie i znajdą swoje miejsce u innych osób. Zbiegi okoliczności, napotkane osoby, rozmowy i to co przelewało się przez wirtualny papier doprowadziły mnie do momentu, kiedy stanęłam w prawdzie sama ze sobą. Kiedy wreszcie tak naprawdę to ja nacisnęłam na hamulec w tym życiowym samochodzie i zatrzymałam się. Nigdy wcześniej tego nie zrobiłam. Nigdy się w moim życiu nie zatrzymałam. Nigdy sama. Całe życie biegłam z jedną ręką lekko wysuniętą w tył, aby w każdej chwili ktoś mógł mnie złapać  i zatrzymać mnie, przyciągnąć do siebie i obiecać pomoc, wsparcie i sielankowe życie, w którym ja będę wreszcie najważniejsza i wolna od odpowiedzialności za swoje życie.
Stanięcie w prawdzie z samą sobą, zadanie sobie pytania; "Czy chcesz?" było podniesieniem pierwszy raz głowy do góry w momencie stawianego pytania w moją stronę. To nie był żaden pierwszy krok, on owszem nastąpił - wybiegając kilka dni do przodu - ale pierwszy raz zdałam sobie sprawę, że to nie on jest najważniejszy i najtrudniejszy. Dla kogoś takiego jak ja, kto nigdy nie patrzył ludziom w oczy, kto zamykał je wręcz tak mocno jak słyszał obelgi, krzyki, obwinianie i te pytania, które przeszywały na wskroś całe ciało i duszę - podniesienie głowy do góry, otworzenie oczu i odwaga spojrzenia przed siebie, choćby w swoją twarz w lustrze - to decyzja a za nią czyn - to wszystko co pozwala aby za wzrokiem podążyły nogi - wreszcie nie na oślep, nie byle gdzie - ale TAM.
A potem stałam długo wpatrzona przed siebie. Wszystko było rozmyte. Życie dla innych płynęło normalnie. Ja jednak widziałam tylko ten malutki skrawek mojego życia przed sobą w wyraźny sposób. Moje odczłowieczenie do którego przyczynili się ci wszyscy Inni, ale na które ja mniej lub bardziej świadomie dawałam im przyzwolenie.
Po kilku dniach dania sobie przyzwolenie na to z pozoru bierne stanie zaczęłam stawiać ten pierwszy krok...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)