sobota, 14 listopada 2015

"OSWOIŁEŚ MNIE, WIĘC TERAZ ZA MNIE ODPOWIADASZ!"

... Zanim jednak zrobiłam krok do przodu, tak naprawdę zrobiłam go pierw do tyłu. Pod wpływem wielu sytuacji zrozumiałam, że w moim życiu panuje permanentny przeciąg, że jeszcze nigdy nie zamknęłam żadnych drzwi poszczególnych rozdziałów i etapów w moim życiu. Stąd też nic nie mogło nabrać ładu, tego czysto ludzkiego, codziennego i rokującego na przyszłe życiowe decyzje. Ten krok w tył, to trzy długie wieczory z kartką i długopisem w dłoni. To wypisywanie zdarzenie po zdarzeniu, relacja po relacji, sytuacja, etap, rozdział, wszystko po sobie. Trzy kartki A3 zapisane od góry do dołu. Patrzyłam na to długo, płynęły łzy, z każdej strony przebijał się przeogromny strach gdy wzrok padał na poszczególne wyrazy, zdania, sytuacje.. Odłożyłam długopis nie mogąc uwierzyć, że do teraz targałam ze sobą każdą napotkaną osobę, przed którą nie miałam odwagi choćby podnieść głowy do góry, targałam każdą złośliwość, niewygodną sytuację, każde rozstanie, pogardę, opuszczenie, niedotrzymane słowo i wszystko, naprawdę wszystko co się wydarzyło aż do tego momentu.. Byli tam wszyscy, nawet Ci, których już na tym świecie nie ma. Wszyscy - tylko nie Ja!
Z każdą kolejną minutą docierało do mnie, że targałam to wszystko i tych wszystkich ze świętym przeświadczeniem, że to oni są wszystkiemu winni. Oni i tylko oni. A ja? A ja zostałam do takiego życia zmuszona, muszę być poddana bo inaczej.. I tu pojawiał się zawsze strach w który nie chciałam wejść, więc szłam ciągnąć za sobą Tira załadowanego po brzegi przeszłością.

Klucz znalazłam w zrozumieniu,  że ja też skrzywdziłam wiele osób takim a nie innym zachowaniem, pretensjonalnością, nieludzkimi oczekiwaniami... Wreszcie mogę zamknąć to co do tej pory otwarte, naprawiając przed tym pourywane drzwi i zepsute zamki. Wreszcie mogę przestać uciekać.

Wreszcie mogę podnieść głowę, przestając przeglądać się jedynie w zmętnionych kałużach przeszłości..


1 komentarz:

  1. Ja też kiedyś obwiniałem wszystkich wokół za swoje nieszczęścia.
    A tak naprawdę największą krzywdę wyrządzamy sami sobie. Krzywdzimy też innych, ale zawsze łatwiej widzieć błędy innych niż swoje.
    Fajnie, poetycko zakończyłaś ten post:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)