poniedziałek, 28 grudnia 2015

PIWO ZA DWA Z GROSZAMI



Tak. Pamiętam to jak dzisiaj. 31 grudzień 2011 roku. Poszłam do Tesco. Kupiłam najtańsze malinowe piwo puszkowe za dwa złote z groszami. Wróciłam do siebie. Nakarmiłam wtedy 3 miesięcznego syna piersią, uśpiłam go a sama pierwszy raz od  X czasu przelałam do szklanki coś co miało w sobie procenty alkoholowe i wypiłam. A raczej pijąc rozdeptywałam ten najgorszy rok w moim życiu, który właśnie usuwał się z mojego horyzontu. Tamta chwila była magiczna. Miała w sobie jakąś siłę, coś co wibrowało we w środku i szeptało aby nie obudzić Małego: "Dopieprzymy teraz wszystkim. Siadaj i pisz. Pisz to wszystko co siedzi głęboko w tobie i nie zważaj na te wszystkie prześmiewcze głosy, które zapewne już wyskakują jak sprężynowy pajac z pudełka i krzyczą, ze to głupie, bez sensu, że nie dla ciebie, że nie dasz rady, że niedorzeczne, że sro, że pierdzioł. Pisz. Wszystko i Prawdziwie. Tak po twojemu."


Nie. To nie były postanowienia. Samo słowo postanowienie, zawsze kojarzyło mi się z przymusem zrobienia czegoś od początku do końca i takim łańcuchem, który trzymał mnie uwiązaną przy drewnianym płocie i wstydem było przyznać się, że już się tego nie chce dla siebie, bo już nie cieszy, bo już nie modne, bo tak naprawdę to nie chciało się tego, ale chciało się, bo wszyscy chcieli..

Tym razem były to moje pragnienia. Takie głęboko schowane właśnie przed ludźmi, przed ich śmiechem, wyśmianiem, zawstydzeniem, przed tym odwiecznym: "Nie wygłupiaj się. Zejdź na ziemię wreszcie. Przecież na to trzeba lat, pieniędzy, znajomości. Szkoda czasu na twoje kolejne głupoty, które masz w głowie."

Sączyłam to piwo, chcąc cieszyć się nim jak najdłużej, bo rozsądek nie pozwalał mi na więcej niż to jedno przetłumaczone przed samą sobą, jako symboliczne - i wystukiwałam na klawiaturze kolejne i kolejne moje pragnienie w niektórych przypadkach  schowane głęboko jeszcze w malutkim dziewczęcym umyśle i sercu.
Wyszło ich dwanaście. Ale każdy z nich miał ogromny emocjonalny ładunek i tyle samo realnej walki, starań i długiej wędrówki aby udało się posiąść każde oddzielnie.

Odgrodzenie się od tego wszystkiego czego nie miałam wtedy: pieniędzy, warunków mieszkalnych, pełnej rodziny dla mojego syna, wykluczenia społecznego przez zrodzenie nieślubnego dziecka - dało mi nieopisaną siłę, dzięki której  uwierzyłam, że jestem w stanie osiągnąć to wszystko, startując dokładnie tu gdzie jestem, z tym co mam i taka jaka jestem.

 Przez cały 2012 rok nie udało mi się spełnić ani jednego marzenia z tej listy, jednak kiedy rok później, dokładnie 14 stycznia 2013 roku siedząc na ławce Sadu Rejonowego i płacząc jak małe dziecko z faktu, że niemożliwe stało się możliwe, że 1,5 roczna dosłownie walka na salach sądowych dobiegła końca  - zrozumiałam, że moja lista ma prawo bytu i ma prawo spełnić się z niej każde z wypisanych pozostałych 11 pragnień. Ale zrozumiałam wtedy coś ważniejszego: że najwięcej szczęścia dają nam te małe kroczki i te małe zwycięstwa, które pokonujemy na drodze do celu jakim jest dane marzenie niż ta jedna chwila, kiedy finalnie dotykamy spełnienia.

1 stycznia minie 4 lata a moja lista jest nadal aktualna. Do tej pory spełniłam połowę z wypisanych pragnień. Nie ma już dla mnie okrutnego czy wspaniałego mijającego Roku. Każdy rok jest taki jaki być powinien. Jest jak każdy nowy dzień: czystą, białą kartką i w większości ode mnie zależy jak tę kartkę zapiszę, pomaluję, udekoruję. Każdy mijający Rok jest dla mnie jak Stary Poczciwy Starzec, który cierpliwie uczył mnie życia: raz kazał mi nosić wodę po 200 schodach na samą górę innym razem obsypywał płatkami wiosennej jabłoni.

Takich Poczciwych Starych Mędrów Wam życzę, abyście doświadczali życia w pełni tak z sińcami od noszenia wiader z wodą jak i po brzegi obsypani płatkami wiosennych jabłoni. Niech 2016 będzie dokładnie taki jaki ma być.



8 komentarzy:

  1. Jak ładnie napisane! Skojarzyło mi się to z motywem tabula rasa, czyli że życie jest taką pustą tablicą i sami je wypełniamy! Obserwujemy?

    NOWY POST
    Komentarz u mnie = Komentarz u Ciebie
    http://bieganiejestspoko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba tak jak z bieganiem. Niby każdego dnia to samo a jakże inaczej:)

      Usuń
  2. Nowe zwykle rodzi się w bólu, jak zauważyłam. Sama też miałam zaliczone (w pewnym sensie) dno, a później nastąpiło powolne wynurzenie. Zresztą do dzisiaj się wynurzam. Ale w sensie pozytywnym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wynurzenie - nigdy w ten sposób nie pomyślałam o mojej wędrówce w górę mojego człowieczeństwa. Zapożyczę sobie i będę dalej się wynurzać:) Dziękuję

      Usuń
  3. Jesteś silną kobietą. Powodzenia w realizacji listy :). Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mówią, że druga połowa to zazwyczaj z górki, więc zobaczymy ile czasu zajmie mi ta kolejna szóstka marzeń:)

      Usuń
  4. Fajnie, że udało Ci się zrealizować połowę zapisanych wtedy zamierzeń. Życzę Ci realizacji drugiej połowy i świetnego 2016 roku:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)