środa, 13 stycznia 2016

IDŹ TAM, GDZIE NAJBARDZIEJ BOISZ SIĘ WEJŚĆ - cd.


Mimo ogólnie pojmowanej klęski jaka spotyka kobietę, która zostaje sama  z brzuchem, moje życie jakby na przekór całej schematyczności mentalnego myślenia, zaczęło swoją najpiękniejszą podróż życia. Od momentu podjęcia decyzji, że zostaję na tym świecie i poniosę wszelkie konsekwencje związane z zaistniałą sytuacją - życie pierwszy raz od tylu lat odwróciło twarz w moją stronę. I po prawie dwóch miesiącach wegetacji i całkowitego odcięcia się od świata, zaczęłam stawiać swoje pierwsze kroki - będąc przekonana że tam na końcu tej drogi czeka na mnie moja wolność...


Czas jaki pozostał mi do porodu przyniósł ze sobą niezliczone doświadczenia, sytuacje, w których za każdym razem czułam się jak pierwszoklasista w nowej szkole. Nie sposób opisać uczuć, których doświadczyłam. Jedno było znaczące: Strach! Był ze mną wszędzie. Przed ciążą panicznie bałam się urzędów, biur, aby załatwić jakąś sprawę wyręczałam się znajomymi albo rodziną. Teraz musiałam stawić temu czoła. Musiałam przekraczać drzwi od Policji, Sądu, Urzędu Miasta na Ministerstwach kończąc. To był też czas, kiedy w każdej dziedzinie mojego życia ujrzałam tysiące niezakończonych spraw, niewytłumaczonych sytuacji, rozpoczętych projektów, planów.. Wiele z nich ciągle odkładane, budziły we mnie kolejne przerażające lęki, które w dodatku wyolbrzymiałam wkładając sobie do głowy rzeczy, które nigdy miały się nie wydarzyć. Pozostawiona sama sobie ze świadomością niedalekich narodzin  musiałam zmusić się do szukania informacji na własną rękę a nie jak dotąd trzymanie się kurczowo słów, zapewniających mnie, że ktoś  mi pomoże, podpowie, wskaże, doradzi a nawet zrobi za mnie. Stoczyłam również walkę z lękiem, który rodził się zawsze wtedy, kiedy osoba po drugiej stronie telefonu czy monitora milczała przez dłuższy czas, nie udzielając natychmiastowej odpowiedzi na moje pytania, zwierzenia czy pretensje. Każdy kolejny miesiąc stawiał mnie przed nowymi wyzwaniami, stawiał mi przed twarz, niekiedy z zaskoczenia kolejny lęk i lekko schowany za moje ramię pytał:
- No, a  z tym jak sobie poradzisz?
- Jeszcze nie wiem - odpowiadałam. I bardzo często szłam spać z przekonaniem, że rozwiązanie po prostu przyjdzie.

Bazując na każdym trudnym doświadczeniu, które mnie spotkało w czasie tych dziewięciu miesięcy; na każdej ciszy ze strony innych, która wewnętrznie  pozbawiała mnie wiary w siebie; na każdej łzie; wpatrując się w moją ówczesną samotność - stworzyłam mój osobisty dekalog kilkudziesięciu prawd, które nie były niczym innym jak moimi osobistymi doświadczeniami i konsekwencjami, które dostrzegałam po przekroczeniu granicy lęku i strachu. Te najbliższe mojemu sercu są ze mną do dzisiaj:


  1. Dokończ sprawy, które zacząłeś - jeśli wiesz, że ulepszą twoje życie i pomogą spełnić marzenia.
  2. Planuj swoje życie, ale bądź tam gdzie jesteś w danej chwili.
  3. Jeśli coś obiecałeś dotrzymaj słowa, często wynika z tego dobro skierowane w twoją stronę.
  4. Nie szukaj winy w innych. Umiej znaleźć ją  najpierw w sobie i ponieść konsekwencje, pamiętając zarazem, że z największych szkód możemy wynieść wiele doświadczenia, które zaowocuje w przyszłości.
  5. Zrób wszystko co możesz aby zmienić daną sytuację, gdy zdasz sobie sprawę, że nic ponad to uczynić nie możesz, zaufaj w działanie Niebios.
  6. Nie pytaj "jak?" - po prostu działaj.
  7. Wszystko co nas spotyka dzieje się w odpowiednim momencie naszego życia.
  8. Im bardziej uciekasz od ludzi, rozmów - zamykając się w świecie swoich czterech ścian, tym szerzej otwierasz drzwi wszystkim objawom i skutkom strachu, które czynią z ciebie więźnia.
  9. Siedząc bezczynnie i rozpaczając niczego nie osiągniesz. Wyjdź chociaż na krótki spacer. Zobaczysz jak bardzo zmieni się twoje nastawienie. I nawet jak niczego mądrego nie wymyślisz - może znajdziesz nowe cudowne miejsce do którego jeszcze nie dotarłeś.
  10. Za wiele oczekujemy od innych i jesteśmy rozgoryczeni gdy nie spełniają naszych oczekiwań.
  11. Słuchaj ludzi ale myśl samodzielnie. To ty poniesiesz konsekwencję. Ludzie zazwyczaj umywają ręce.
  12. Sam szukaj rozwiązań i zmierz się z nimi. Gdy wyjdziesz i uzyskasz efekt, będziesz przepełniony radością a każdy kolejny stopień będziesz pokonywał z coraz większą łatwością.
  13. Ludzie wiele obiecują, ale jeszcze szybciej się z tego wycofują - nie czekaj na ich ruch. Działaj sam.
  14. Nie odkładaj spotkań i wydarzeń na potem. Odwlekanie rozbudza jedynie lęk i sprawia, że zaczynasz się cofać.
  15. Daj ludziom czas na odpowiedź. Jeśli od razu nie odpiszą to znaczy, że nie mogą a nie, że nie chcą mieć z tobą nic wspólnego.
  16. To, że ktoś milczy - nie znaczy, że o tobie nie myśli.
  17. Jeśli masz coś zrobić - po prostu to zrób! Zadzwoń, wejdź, zapytaj. Nie zastanawiaj się czy dasz radę czy wypada, co pomyślą inni. Po prosto to zrób!
Kiedy je czytam a czytam je często z kartek, na których je wtedy zapisywałam, wspominam  każdą sytuację, która nieopisana kryje się w mnogości liter. To niesamowite, jak najtragiczniejsze wydarzenie - bo tak o nim myślałam - przeistoczyło  się w najpiękniejszy rozdział mojego życia, który chyba już zawsze będę wspominać z wielkim wzruszeniem i sentymentem. 

I tak oto dziewięć miesięcy - było czasem, kiedy przemierzyłam pierwszy odcinek mojej drogi w kierunku wolności - której po części też doświadczyłam. Nie wiedziałam jednak wtedy, że zostanie ona wystawiona jeszcze wiele razy na próbę, w której jej szlachetność będzie nabierała tego właściwego blasku i wyrazu. Póki co pokonawszy wiele wewnętrznego strachu uczyniłam miejsce na życie, które właśnie z siłą rozrywającą moje ciało przedostawało się na ten świat - i moje ramiona...

cdn.

12 komentarzy:

  1. Od niedawna czytam Twoje wpisy, ale uderza mnie jedna myśl - jak mądrze wykorzystałaś szansę daną Ci przez życie, niełatwe życie. Większość ludzi popadłoby w zgorzknienie, zgoniło winę na rodzinę, kraj, kulturę, państwo polskie i kilka państw ościennych, los oraz boga. Ty wyciągnęłaś wnioski, nauczyłaś się, rozwinęłaś. Pod wszystkimi 17 punktami podpisuję się obiema rękoma, to jest bardzo dobry przepis na udane życie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo od niedawna je piszę:) ale dziękuję za miłe słowa. Nigdy nie lubiłam być "jak wszyscy" i pomimo, że do tamtego zdarzenia często dawałam z siebie robić kopię tych innych, tak tamto wydarzenie dało mi sposobność pójścia tą najmniej uczęszczaną drogą - bo tłumów też nie lubię:) I nie żałuję.. A przepis na życie chyba powinnam opatentować prawami autorskimi :)

      Usuń
  2. Dostrzegam między nami kilka podobieństw ;]
    A niektóre z punktów - szczególnie powinnam wziąć sobie do serca - 10, 14, itd.
    Pora pozbyć się lęków.. krok po kroku..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno raz w życiu już tak uczyniłaś. Dosłowny krok po kroku sprawił, że nauczyłaś się chodzić i otworzyłaś sobie tym samym drzwi do całego świata. Chyba nie było to aż takie straszne? :) Pora na kolejne..

      Usuń
  3. Gratuluję i podziwiam Cię, że udało Ci się samodzielnie pokonać tak trudny czas i zmienić wszystko na lepsze:)
    Sporo tych punktów, w większości zgadzam się z nimi. Gdyby je podsumować, to można powiedzieć: mniej myśl, więcej rób. Nie zostawiaj planów na jutro, tylko zacznij już dziś. I rób właśnie to, czego się boisz. Tylko tak można pokonać strach.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję. Wszystkiego jeszcze nie zmieniłam ale patrząc z perspektywy czasu dostrzegam ogrom trudności jakie los stawiał na mojej drodze i dopiero dziś mogę dostrzec fakt, że wchodziłam tam, gdzie najbardziej się bałam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka desiderata trochę nam tutaj wyszła:) bardzo mądre, przemyślane zasady, które i ja się w życie wprowdzać staram

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tak na to nie patrzyłam, ale coś w tym jest:) Kiedy ma się w pamięci konkretne wydarzenia, sytuacje i ludzi względem, których udało nam się przełamać nasz strach, wejść i przekroczyć granicę nieznanego i wyjść zwycięsko - chyba powyższe zasady łatwiej wprowadza się w życie, bo ma się przekonanie - że będą jak antybiotyk - pomogą wyzdrowieć. Jednak jak wszystko w życiu, one też ulegają przemianie, niekiedy nawet przewartościowaniu - ale ich przesłanie dla mnie samej ma do dzisiaj sens. I egoistycznie - ale jestem z nich dumna:)

      Usuń
  6. Piękne, często życie stawia przed nami wyzwania, doświadczenia którego wydają nam się nie do wykonania. A Ty wspaniale dałaś sobie radę i jeszcze wyciągnelas z tego tyle dobrego, podziwiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... Wnioski i dobro wynikające z działań zazwyczaj zauważa się po czasie dłuższym lub krótszym. Potrzebowałam wiele pozmieniać w mojej głowie aby móc patrzeć kolorami na życie.

      Usuń
  7. Piszesz tak pięknie, że emocje same się we mnie budzą. Czuję Twój strach kiedy to czytam. Potrafię usłyszeć plątaninę Twoich myśli przed każdym krokiem w stronę urzędu. Jesteś taka silna i odważna.
    Podziwiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy w plątaninie tych emocji wychodziła z biur w zwycięskim blasku słońca nie pomyślałam nawet, że za kilka lat komuś o tym opowiem a na pewno nie pomyślałam, że tamte z pozoru codzienne i proste sprawy, które dla mnie były powodem do wstydu i strachu będą powodem do podziwiania. Niniejszym dziękuję bo to taki ukłon w stronę życia, które za mną.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)