wtorek, 12 stycznia 2016

POMYŚL ZANIM ZAPRAGNIESZ!


Od kiedy zaczęłam rozumieć powagę alkoholizmu w mojej rodzinie, wszelkie wiązania rodzinne, delegacje, sojusze, koalicje - zaczęłam pragnąć wolności. I to nie tyle wolności od rodziców, co tej wolności we mnie, którą rozumiałam jako życie według moich pragnień i marzeń i tego co kryje moja dusza a nie życia pod ludzką opinię, wręcz dla ludzi. Owe pragnienie z roku na rok coraz mocniej wyrywało się z mojego serca i biegło - do Boga. Byłam przekonana, że zadzieje się cud - że obudzę się rano i bach jestem wolna, wstaję, ubieram dres i biegnę na łąkę, nikt mnie nie goni, nikt nic ode mnie nie chce, wszyscy się uśmiechają do mnie i mówią, że odwaliłam kawał dobrej roboty z tą modlitwą. No nie...

Mało tego z każdym rokiem czułam się coraz bardziej zgnojona również przez Boga. Byłam przekonana, że siedzi tam w Niebie i szyderczo uśmiecha się w moją stronę, wystawiając palec, zwoławszy wcześniej wszystkich tam obecnych i pokazuje im całą moją nieudolność i wykluczenie.
Jednak ta teza też okazała się złudna i nie dająca mi zbyt długo szans na tkwieniu w moim cierpiętnictwie...
 
Ale przyszedł ranek, kiedy obudziłam się i zrozumiałam, że wkroczyłam na drogę ku mojej wolności ale tylko ode mnie zależy czy chcę po nią pójść. I nie było w tym poranku nic z boskości i cudów. Była otchłań piekła do której zsunęłam się, kiedy miesiąc wcześniej dowiedziałam się o ciąży z dwóch pasków na teście i kiedy równocześnie dowiedziałam się, że nikt poza mną nie zamierza wziąć odpowiedzialności za rodzące się życie. Porzucenie, odrzucenie, zdradzenie i wszystko na raz mieszało się z banalną codziennością która przypominała mi, że kilka dni wcześniej zostałam zwolniona z pracy a mieszkanie, które wynajmuję musi być opłacane z mojego konta na którym był jedynie ostatni przelew z byłej pracy a patrząc w okno widziałam jedynie szalejącą zamieć śnieżną, która nie zamierzała pozwolić tak szybko rozpromienić nieba blaskiem słońca.


Moment, kiedy podejmowałam decyzję czy odbieram sobie życie a tak naprawdę nam, bo z sumieniem zaplamionym aborcją nie umiałabym żyć, czy podnoszę się i zaczynam walczyć o moje - nasze życie - był tak naprawdę drzwiami przez które zostałam wpuszczona na drogę ku mojej wewnętrznej wolności.Wybrałam życie, choć wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak mocno będę musiała o nie walczyć, ilu przeciwników będę musiała pokonać, z iloma lękami przyjdzie mi stanąć na ringu w dodatku bez rękawic.. Ale ta niewiedza była najcenniejszym darem jaki wtedy dostałam.

Nikt z nas nie wie, jaka droga zaprowadzi nas do tego czego pragniemy; ale też nikt nie wie jak bogate jest  człowieczeństwo każdego z nas, jak mocno uzbrojone i gotowe do walki a nawet wojny. Od momentu kiedy postawiłam pierwszy krok do dzisiaj minęło pięć lat a mimo to, ciągle otacza mnie pole bitwy. Ale również Przemiany, która dokonała się we mnie przez te minione pięć lat nie sposób opisać - to coś co przeżywa się sercem i co jest najbardziej intymną historią życia jaka może się wydarzyć, bo zdejmując z nas wszystkie maski stawia nas nagimi przed lustrem naszego życia i pokazuje to wszystko co przez tyle lat staraliśmy się ukryć przed światem i poniekąd przed nami samymi. Intymność, którą przeżywa się tylko z samym sobą. Intymność, która okazuje się być najpiękniejszą nagością ciała i duszy..

cdn.


2 komentarze:

  1. Jesteś bardzo silna. Chociaż ciągle masz pod górkę,to i tak gdzieś widzisz nadzieję i tego się trzymaj. Mam nadzieję, że wszystko niebawem zacznie się układać w jedną całość i będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzeba czasu aby o trudnych wydarzeniach móc opowiedzieć i podzielić się nimi. Uchylając Ci rąbka tajemnicy powiem, że wznoszenie mojego życia na nowo na zgliszczach minionych wydarzeń - dobiega już końca. Dzięki temu mogę cofnąć się i opowiedzieć o tym co za mną. Jeśli masz ochotę posłuchać co było dalej - zapraszam. Będzie mi miło. A za słowa podnoszące na duchu bardzo dziękuję. Na pewno jeszcze nie raz okażą się pomocne. Pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)