poniedziałek, 29 lutego 2016

KADRY FILMÓW I KSIĄŻKOWE STRONICE

Od kilku dni, może kilkunastu mam wrażenie jakbym wróciła z dalekiej podróży do Swojego Domu. Z podróży, która trwała wiele lat w dodatku na obczyźnie, gdzie każdy dzień był tak naprawdę walką o przetrwanie a nawet o przeżycie. I kiedy tak siedzę z kubkiem kawy, otulona kocem wracam myślami do tamtych chwil i momentów. I dlatego dziś chciałam się z Wami podzielić moimi laskami emocjonalnymi, które podtrzymywały mnie, kiedy wędrowałam w stronę Domu. Chciałam podzielić się z Wami zarówno książkami ale i filmami, które mi pomogły i które w dużym stopniu przyczyniały się do sprowadzania mnie na tę właściwą ścieżkę mojego życia. Zarówno filmy jak i książki były skrupulatnie przeze mnie przebierane, wybierane jednak za każdym razem okazywało się, że to co aktualnie czytałam lub obejrzałam było "podsunięte" mi  przez los w tym właściwym dla mnie czasie.

Część I.
KSIĄŻKI

Zacznę od książek, bo tak naprawdę od nich zaczęła się moja cała wędrówka a szczególnie od tej jednej, do której będę miała sentyment chyba do końca życia. Prawie wszystkie poniższe książki to głównie poradniki, lub literatura przedmiotu, dla jednych znienawidzone dla innych zmieniające punkt widzenia siebie i świata. Ja zaliczam się do tych drugich, którym poradniki niejednokrotnie uratowały życie.



  1. "Prawo Odwagi. Siła, która na zawsze zmieni Twoje życie." - Robert Greene; 50 Cent. OPIS :
  2. "Czas uzdrowić swoje życie." Przewodnik do pracy nad sobą. Kroki w stronę zdrowienia Dorosłych Dzieci Alkoholików. - Timmen L. Cermak; Jacques Rutzky.
  3. "Czas na wyleczenie." Timmen L. Cermak.
  4. "Powrót do swego wewnętrznego domu" - John Bradshaw. OPIS ;
  5. "Toksyczny wstyd" - John Bradshaw OPIS ;
  6. "F10.2" - Tomasz A. Morris OPIS ;
  7. "Koniec współuzależnienia" - Melody Beattie OPIS ;
  8. "Toksyczni rodzice" - Susan Forward OPIS ;
  9. "Szantaż emocjonalny" - Susan Forward OPIS ;
  10. "Kobiety, które kochają za bardzo" - Robin Norwood OPIS ;
  11. "Jak wykorzystać ciemną stronę?" - Debbie Ford OPIS ;
  12. "Projekt szczęście" - Gretchen Rubin OPIS ;
  13. "Przebudzenie" - Anthonny de Mello OPIS ;
  14. "Potęga podświadomości" - Joseph Murphy OPIS ;
  15.  "Być kobietą i nie zwariować"; "Chcę być kochana tak jak chcę"; "Nie bój się życia"; "Kup kochance męża kwiaty"; "Królowe życia" - Katarzyna Miller OPIS ;
  16. "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" - Dale Carnegie OPIS ;
Godne polecenia (z mojego punktu widzenia) są jeszcze dwa nazwiska, które swój przekaz mają zarówno w książkach jak i w formie audio czy nawet filmików:
1. Nick Vujicic;
2. Brian Tracy



Część II.
FILMY.


Możliwe, że niczym nikogo nie zaskoczę, choć mnie zaskakiwał każdy z nich i do dzisiaj są w jakimś stopniu poszczególne kadry lub przesłania w mojej głowie. Filmy były dla mnie takim łącznikiem, który pokazywał mi, że to, co wydawało mi się moją tylko odosobnioną historią życia, często wstydliwą, czy trzymaną w tajemnicy, w rzeczywistości było czymś "normalnym" o ile pewne destrukcyjne zachowania można tak właśnie nazwać. Z wieloma identyfikowałam się naprawdę mocno czy tego chciałam czy nie - bo miałam wrażenie jakby ktoś opowiadał moją historię - tą naprawdę moją o której przecież nikt nie wiedział. Poniższa lista to wyselekcjonowane pozycje, zapisane gdzieś głęboko w sercu (kolejność przypadkowa):

  1. DROGA ŻYCIA  - OPIS 
2. INTO THE WILD/ WSZYSTKO ZA ŻYCIE - OPIS


3. DZIKA DROGA - OPIS 


4. POGORZELISKO - OPIS

5. DO UTRATY SIŁ - OPIS


6. DLA CIEBIE WSZYSTKO - OPIS


7. OCTOBER BABY - OPIS 


8. W KRĘGU MIŁOŚCI - OPIS 


9. ŻYCIE JAK DOM - OPIS


10. ŚWIĘTY RALPH - OPIS


11. PAN OD MUZYKI - OPIS

12. MODLITWY ZA BOBBY'EGO - OPIS


13. EVEREST - OPIS

14. W POGONI ZA SZCZĘŚCIEM - OPIS





15. SEKRETNE ŻYCIE PSZCZÓŁ - OPIS


16. ONA - OPIS


17. WOJOWNIK - OPIS


18. PROSTA HISTORIA - OPIS






Wszystko co właśnie przeczytaliście to mój własny kawałek emocjonalnej podłogi. Jeśli macie jakiś swój i chcielibyście się podzielić - zapraszam. Na mojej podłodze jeszcze miejsca wiele :) Jak może zauważyliście nie jestem miłośniczką polskich filmów, dlatego żadnego tu nie ma, ale jeśli Was jakiś urzekł, z chęcią zerknę a może nawet od początku do końca. 






piątek, 19 lutego 2016

POZNANIE PRAWDY NIE JEST TAK WAŻNE JAK TO CO Z NIĄ ZROBISZ.


Przebij się przez to.
Ból? Będzie zawsze. Pamiętaj. Nigdy nie zniknie. A jeśli zniknie to nic nie będzie mieć już sensu.
Przebij się. Na drugą stronę. Uderz z całych sił w tę ścianę, w ten cholerny mur.
Nie, on nie jest twardy. On da się rozbić, rozkruszyć.
Musisz tylko w to uwierzyć. Musisz uwierzyć, że jesteś w stanie tego dokonać, choćby nogą jak z Twoich – naszych marzeń, kiedy zamknięte w pokoju ćwiczyłyśmy w myślach karate aby zagłuszyć krzyki dobiegające z kuchni.
Wal z całych sił, aż się zmęczysz, aż rozkruszysz ten cały Twój dziecięcy lęk, który zbudował ten przeklęty mur.

I co? Co widzisz? Jasno nie?
 I ten blask słońca…
I ta poranna cisza…

Naprawdę uwierzyłaś, że to wszystko nie miało sensu? Wartości? Swojego przeznaczenia? Naprawdę byłaś przekonana, że trzeba tylko dobiec do mety? Tylko tyle, że potem już nic, że to wszystko ot tak się rozpływa? Naprawdę myślałaś, że tamto cierpienie było tylko po to, aby Cię zgnoić, upodlić, wyśmiać i zdeptać? Naprawdę?

Pamiętasz tamten ciągły chaos? Te ciągłe zmiany zdania, kary? Pamiętasz to? A pamiętasz Twój strach, kiedy nie wiedziałaś co się zaraz wydarzy: czy ktoś Cię zgnoi czy się do Ciebie uśmiechnie. Pamiętasz – widzę to w Twoich oczach. Tak szczerze nie wiem jak to znosiłaś, jak mimo wszystko potrafiłaś żyć jakby nie działa się żadna tragedia a zwykła kłótnia o zostawione brudne skarpetki ojca na fotelu.  Ale dzięki Twojej determinacji i tej umiejętności życia ponad ciągłą niewiadomą dnia obecnego, ponad permanentną zmianą zdań, odbierania nagle powodów do radości, zmieniania zdania z pochwalnych na karzące – ja dzisiaj mogę stawać twarzą w twarz z chorobą mojego dziecka, z brakiem konkretnych diagnoz, z tą świadomością, że nadzieja lepszego jutra, w każdej chwili może mi zostać odebrana. Mogę dzisiaj toczyć walkę o jego zdrowie a może i życie nie czekając na nikogo, kto mógłby, powinien lub musi stać obok jego szpitalnego łóżka.

A pamiętasz tamtą biedę? Te zakłady, kto znajdzie więcej pustych butelek w przydrożnych rowach i kto pierwszy pobiegnie do mamy aby powiedzieć jej, że nie musi się już martwić, bo dzięki tym butelkom będziemy miały już zaraz chleb – taki świeży, chrupiący i jeszcze zostanie na masło? Pamiętasz, prawda? Takie wspomnienia nigdy nie blakną.

Uważasz, że dziś jestem bogata?

Hmm, jestem bogata. Nie nie, nie bogata w papierowe banknoty – bogata w możliwości, jakie stawia mi życie. Dziś, dzięki tamtym butelkom potrafię położyć na stole taki sam chrupiący chleb i dziękować za niego Bogu, jak mało kto, bo krojąc widzę tamten kuchenny stół i mamę, która ociera łzy i tuli nas do siebie. I jej uśmiech, kiedy patrzy na nas zajadające się tym dla wielu zwykłym chlebem. Tamte butelki nauczyły mnie szukanie rozwiązań choćby tych marginalnych ale rozwiązań a nie skupiania uwagi na trudnościach;

Uśmiechasz się – widzę..  Zastanawiasz się pewnie, czy coś jeszcze powiem? Czy powiem o tym, o czym teraz myślisz?

Tak. Nie sposób przejść obojętnie obok tej woni alkoholu, która wchodziła w każdą szparę ściany, podłogi, nawet dywanu; obok tej przeogromnej pustki, tej mgły wręcz czarnej od natężenia niebycia duszy mimo ciała i serca, które przecież biło; nie sposób tak po prostu pójść nie potykając się o jego przejmującą obojętność.
Wiem, nie chcesz tam być; nie chcesz wąchać, patrzeć i nie chcesz już czekać na niego – ale widzisz on nam jednak coś dał wtedy. Wiem – co chcesz powiedzieć – ale dał nam coś o czym nie mogłaś wtedy wiedzieć. Jego alkoholizm dał nam siebie nawzajem. To nasze prawdziwe „ja” nasze dzisiejsze „my”.

Nie rozumiesz? Usiądź. Nie wstawaj. Obiecuję, nie będzie już bolało.

Wiesz, on dał to wszystko Tobie a Ty z mocą dziecięcego serca zbudowałaś z tego Mnie.
Dał Ci pudełko. PUSTE PUDEŁKO. Dał Ci po prostu PUSTKĘ którą zamknął w szarym pudełku, po czymś i kazał Ci to wynieść do śmieci, kiedy  Ty czekałaś na prezent, który Ci obiecał zanim wziął do ręki pierwszy kieliszek. Tak, pamiętam. Rozpłakałaś się,  wybiegłaś, schowałaś głowę w sierść psa i czekałaś, że on po Ciebie przybiegnie. Weźmie Cię na kolana, przytuli, przeprosi, powie do Ciebie: „Moja Księżniczko”. Ale on nie przyszedł. Nie był w stanie wstać z krzesła. A po chwili nawet nie pamiętał, co kazał Ci przed chwilą zrobić.

Znalazłam to pudełko niedawno. Nie wyniosłaś go na śmietnik ale trzymałaś u siebie w szafie z ubraniami. Chciałaś zrobić mu na złość, prawda?
Dziwisz się, że nie było puste? Było zapełnione po brzegi.
 Czym? Naprawdę nie pamiętasz co w niego wkładałaś?

A pamiętasz te wszystkie marzenia? Tak, właśnie te;
A pamiętasz te wszystkie wyznaczone szlaki, nieodkryte miejsca, te plany na każdą chwilę życia?;
A ten napis: „NIEMOŻLIWE, NIE ISTNIEJE”, który krzyczała każda komórka Twojego ciała, którego nauczyłaś się na pamięć   nie głową a sercem? Jak szłaś z odwagą po swoje łamiąc jednym uśmiechem te ludzkie „niemożliwe”. Naprawdę o tym zapomniałaś?
A ten upór? Tą walkę zawsze do końca o to czego pragnęłaś, choćbyś musiała zaryzykować własnym życiem, samotnością i byciem wykluczoną i naznaczoną? Upór był Twoją tarczą, która odpierała wszelkie ataki, chroniąc cel i sens wędrówki po dane marzenie.
A ta ciekawość świata, odmienności, kultur, zwyczajów, języków,  którą tam udało Ci się również upchnąć. Ona wystawała najbardziej, wiesz?  To przez nią w głównej mierze, to pudełko tak bardzo mi przeszkadzało, że postanowiłam je wreszcie otworzyć i zrobić porządek z tym co było w środku.

Teraz już rozumiesz? Czy teraz widzisz jak wiele On nam wtedy dał? On nie zmarnował nam życia, może nie dał nam miłości własnej, tej ojcowskiej na którą czekałyśmy całe życie – ale dał nam coś, co okazało się mieć większą wartość – dał nam - dał mi prawdziwą miłość mnie samej. Nauczył mnie co to znaczy kochać siebie prawdziwie. Nauczył mnie co to kochać Ciebie.

Zrobiłam miejsce we wnęce pokoju. Pomożesz?
I co? To dla nich idealne miejsce, nie?  Choć Upór postawiłabym obok Ciekawości.
A Niemożliwe przesuń trochę w prawo - i szlaki oprzyj o łodygę kwiatka .

To co? Wyrzucamy wreszcie pudełko do śmieci?
Masz rację o wiele lepiej wygląda to wszystko na półce niż w szarym pudełku…
Czyż nie jesteśmy bogate? No sama przyznaj?





wtorek, 9 lutego 2016

EMOCJONALNA PODPORA


Blog. Szczególne miejsce. Mój kawałek podłogi, której tak naprawdę nigdy nie miałam tylko dla siebie, a nawet jak miałam to nie umiałam się nią cieszyć, bo żyłam w tym przeświadczeniu, że nie zasłużyłam na nią. Co prawda to nie jest mój pierwszy blog, bo moją przygodę z blogowaniem zaczęłam ponad siedem lat temu. Ale ten jest dla mnie szczególny, pod wieloma względami. Wreszcie pierwszy raz piszę prawdziwie i pierwszy raz o sobie, mimo, że od czasu do czasu ocieram się o moich członków rodziny. Lata blogowania pokazały mi, że pomimo wirtualnych masek, które zakładamy na siebie pod pseudonimami, można naprawdę spotkać ludzi, którzy potrafią ubogacić nasze życie  nie zatrzymując się jedynie w świecie wirtualnym. 
Jednym z takich bogactw stał się mój powrót do czytania książek. Co prawda nie zarzuciłam tego całkowicie ale sięgałam po nie bardzo rzadko, co jeszcze te pięć lat temu nie mogłam przejść obojętnie obok księgarni czy Empiku. Wchodziłam tak tylko popatrzeć a wychodziłam z paragonem na czasami 200 czy 300 zł za zakupione książki.. A potem biegłam przez Marszałkowską aby jak najszybciej znaleźć się u siebie w pokoju i móc je czytać.. Ten powrót chyba najbardziej zawdzięczam Maxowi po jego noworocznym podsumowaniu 2015 roku, gdzie pochwalił się tą niebotyczną ilością przeczytanych w 2015 roku książek. 
Dla mnie cudze zwycięstwo i radość okazała się taką małą iskierką zazdrości - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Poczułam się, jakby ktoś ukradł coś co kiedyś było tak bardzo moje.. 
Nie czekałam długo. Wróciłam do czytania i to najwspanialsze co mogłam dla siebie uczynić. Dzisiaj skończyłam jedenastą - dla mnie szczególną. Książka z serii: Moja historia. Celine Raphael: "W niewoli ambicji". Powstrzymam się od opisywania o czym jest, ale dotarło do mnie, że moja przeszłość nie jest odosobnioną historią, że tak naprawdę na całym świecie dzieją się wielkie tragedie dziecięcych serc, że tysiące dzieci zabiera swój ówczesny paniczny lęk w dorosłe życie i ciągle się o niego potyka; że nawet jeśli zwyciężają to nigdy nie są  w stanie w swoich głowach odciąć się od tego co przeżywali. Jednak większość tych osób wygrywa - wygrywa swoje życie i staje się taką emocjonalną laską, która pomaga iść dalej tym, którzy ciągle pozwalają się trzymać w szponach rodzinnego strachu. 
Jakiś rok przed rozpoczęciem mojej terapii, jedna z moich dobrych znajomych powiedziała mi: "Terapia nie zmieni przeszłości, ale pozwoli ci inaczej na nią patrzeć." Potem zapomniałam o jej słowach i biegłam na oślep chcąc jak najszybciej zapomnieć, wyrwać to wszystko z mojej głowy i wsadzić tam coś nowego, pięknego, stworzyć inną wizję mojej przeszłości i tak naprawdę inną rodzinę. Stałam się przez jakiś czas jedną z osób, która czeka, że marzenia się spełnią ot tak same przez się - dla mnie. 
Dziś kiedy mam świadomość mojej wolności wiem, że przeszłość będzie już ze mną zawsze i to nie kolorowa ale tamta szara, cicha i pełna napięcia, lęków i paraliżujące strachu na odgłos zbliżających się kroków matki lub ojca. Dziś też wiem, że aby marzenia choćby tamte z dziecinnych lat się spełniły, muszę wstać z tej dziecinnej wersalki i pójść po nie i je spełnić. I dziś przede wszystkim wiem, że historii mojego dzieciństwa jest więcej niż mogłam sobie wyobrazić. Tego co przeżyłam już nie zmienię ale mogę bazując na drodze jaką pokonałam od pierwszej łzy, pierwszego uderzenia do tej mojej obecnej wolności przekierować na tych, którzy potrzebują takiej emocjonalnej laski, która pomoże im zrobić choćby ten pierwszy krok w stronę wolności, która została odebrana. 

Nigdy nie wiemy,czy nasz uśmiech, słowo czy choćby wpis nie zmienia właśnie czyjegoś życia.
Max - dziękuję.