wtorek, 9 lutego 2016

EMOCJONALNA PODPORA


Blog. Szczególne miejsce. Mój kawałek podłogi, której tak naprawdę nigdy nie miałam tylko dla siebie, a nawet jak miałam to nie umiałam się nią cieszyć, bo żyłam w tym przeświadczeniu, że nie zasłużyłam na nią. Co prawda to nie jest mój pierwszy blog, bo moją przygodę z blogowaniem zaczęłam ponad siedem lat temu. Ale ten jest dla mnie szczególny, pod wieloma względami. Wreszcie pierwszy raz piszę prawdziwie i pierwszy raz o sobie, mimo, że od czasu do czasu ocieram się o moich członków rodziny. Lata blogowania pokazały mi, że pomimo wirtualnych masek, które zakładamy na siebie pod pseudonimami, można naprawdę spotkać ludzi, którzy potrafią ubogacić nasze życie  nie zatrzymując się jedynie w świecie wirtualnym. 
Jednym z takich bogactw stał się mój powrót do czytania książek. Co prawda nie zarzuciłam tego całkowicie ale sięgałam po nie bardzo rzadko, co jeszcze te pięć lat temu nie mogłam przejść obojętnie obok księgarni czy Empiku. Wchodziłam tak tylko popatrzeć a wychodziłam z paragonem na czasami 200 czy 300 zł za zakupione książki.. A potem biegłam przez Marszałkowską aby jak najszybciej znaleźć się u siebie w pokoju i móc je czytać.. Ten powrót chyba najbardziej zawdzięczam Maxowi po jego noworocznym podsumowaniu 2015 roku, gdzie pochwalił się tą niebotyczną ilością przeczytanych w 2015 roku książek. 
Dla mnie cudze zwycięstwo i radość okazała się taką małą iskierką zazdrości - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Poczułam się, jakby ktoś ukradł coś co kiedyś było tak bardzo moje.. 
Nie czekałam długo. Wróciłam do czytania i to najwspanialsze co mogłam dla siebie uczynić. Dzisiaj skończyłam jedenastą - dla mnie szczególną. Książka z serii: Moja historia. Celine Raphael: "W niewoli ambicji". Powstrzymam się od opisywania o czym jest, ale dotarło do mnie, że moja przeszłość nie jest odosobnioną historią, że tak naprawdę na całym świecie dzieją się wielkie tragedie dziecięcych serc, że tysiące dzieci zabiera swój ówczesny paniczny lęk w dorosłe życie i ciągle się o niego potyka; że nawet jeśli zwyciężają to nigdy nie są  w stanie w swoich głowach odciąć się od tego co przeżywali. Jednak większość tych osób wygrywa - wygrywa swoje życie i staje się taką emocjonalną laską, która pomaga iść dalej tym, którzy ciągle pozwalają się trzymać w szponach rodzinnego strachu. 
Jakiś rok przed rozpoczęciem mojej terapii, jedna z moich dobrych znajomych powiedziała mi: "Terapia nie zmieni przeszłości, ale pozwoli ci inaczej na nią patrzeć." Potem zapomniałam o jej słowach i biegłam na oślep chcąc jak najszybciej zapomnieć, wyrwać to wszystko z mojej głowy i wsadzić tam coś nowego, pięknego, stworzyć inną wizję mojej przeszłości i tak naprawdę inną rodzinę. Stałam się przez jakiś czas jedną z osób, która czeka, że marzenia się spełnią ot tak same przez się - dla mnie. 
Dziś kiedy mam świadomość mojej wolności wiem, że przeszłość będzie już ze mną zawsze i to nie kolorowa ale tamta szara, cicha i pełna napięcia, lęków i paraliżujące strachu na odgłos zbliżających się kroków matki lub ojca. Dziś też wiem, że aby marzenia choćby tamte z dziecinnych lat się spełniły, muszę wstać z tej dziecinnej wersalki i pójść po nie i je spełnić. I dziś przede wszystkim wiem, że historii mojego dzieciństwa jest więcej niż mogłam sobie wyobrazić. Tego co przeżyłam już nie zmienię ale mogę bazując na drodze jaką pokonałam od pierwszej łzy, pierwszego uderzenia do tej mojej obecnej wolności przekierować na tych, którzy potrzebują takiej emocjonalnej laski, która pomoże im zrobić choćby ten pierwszy krok w stronę wolności, która została odebrana. 

Nigdy nie wiemy,czy nasz uśmiech, słowo czy choćby wpis nie zmienia właśnie czyjegoś życia.
Max - dziękuję. 



6 komentarzy:

  1. witaj. jestem u Ciebie po raz pierwszy (dzięki motyllandii). prawda, jaką opisujesz i jak ją opisujesz - robi niesamowite wrażenie. czuję, że będę tu zaglądać regularnie. życzę Ci, żebyś jak najczęściej mogła bez wahania kierować się przemyśleniami, które wcześniej wielu mądrym osobom udało się wdrożyć w życie. moja przygoda z blogspotem jest krótka (a historia z interii niestety już tylko w archiwum), więc póki co niespecjalnie mam Ci coś w zamian do zaproponowania od siebie. co nie znaczy, że z czasem tak się nie stanie:) serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. I to w blogowaniu jest wspaniałe.. że się wzajemnie inspirujemy, motywujemy, dajemy do myślenia itd.
    Zaciekawiła mnie ta książka, o której wspomniałaś. Zanotuję sobie jej tytuł ;)
    Pozdrawiam.
    PS. Świetny obrazek, podpis - super przedstawiony problem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj. Myślę, że nie chodzi o ilość przeczytanych książek, lecz o ich treść. Książki pozwalają nam, przenieść się w jednej chwili w inny świat. Świat za który nie jesteśmy odpowiedzialni, świat złudzeń, ale również marzeń i magii i miłości. Tego, czego nie możemy doświadczyć na co dzień w naszej rzeczywistości, lub co niezmiernie rzadko nam się zdarza. Szukamy w nich, odzwierciedlenia siebie. Czasami stają się poradnikiem, lecz równie dobrze mogą stać się złym doradcą. Dlatego, trzeba uważać by nie stały się wyznacznikiem naszego życia. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałem Twój post i jestem w szoku. Nie spodziewałem się, że jeden mój post, w którym ilość przeczytanych książek była tylko jednym z elementów, aż tak Cię zmobilizuje.
    Cieszę się, a w 2016 to Ty mnie wyprzedziłaś w liczbie przeczytanych książek:)
    Wiesz, ja też tak mam z czytaniem innych blogów. Jestem pozytywnie zazdrosny, gdy widzę, że ktoś sporo ćwiczy, sporo zarabia czy sporo pisze.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale, że odnalazłaś kogoś w blogosferze kto Cię motywuje i daje Ci pozytywna energię do życia :) I to jest piękne, że tyle dobrego można czerpać z dzielenia się swoimi doświadczeniami w sieci. Gratuluje 9 przeczytanych książek w tym roku, ja ledwo kończę 1.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo trafne spostrzeżenia, każdy z nas ma lepsze i gorsze okresy w życiu, sytuacje i relacje, których się wstydzi, o których chciałby zapomnieć. Ale życiorys to nie komputer, nie da się zresetować. Czasami wyzwoli nas jakaś osoba, książka, film, czasem potrzeba terapii - ważne żeby iść dalej, a to co było traktować jako cześć naszego życia, kolejne doświadczenie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)