sobota, 19 marca 2016

CZEKAJĄC NA JOE - Co zrobisz by przeżyć....?


Film, który jest według mnie, kropką nad "i" odnośnie poprzedniego posta i komentarzy, które znalazły się pod nim, a które były Waszymi przemyśleniami. Obejrzałam go wczoraj, choć ponad pół roku temu wpisałam go na listę "do obejrzenia" i za każdym razem pomijałam, tocząc wewnętrzny dialog z samą sobą: "Nie tym razem. Inny na pewno okaże się ciekawszy." Wydaje mi się, że wszystko ma swój czas - w dodatku odpowiedni ku temu.

 Cytując FILMWEB: "Oparta na faktach rekonstrukcja niebezpiecznej wyprawy górskiej, podczas której doszło do fatalnego wypadku." Film pokazuje niebywałą walkę człowieka z samym sobą, tę walkę kiedy wszystko zależy od jego decyzji, on sam od niej zależy. Pierwszej a potem kolejnej i następnej. Każda okupiona lękiem, przerażeniem, niemocą. Wahadło odbijające się w głowie od myśli: "zaryzykować" czy "nic nie uczynić".

Jest filmem wyjątkowym ale bardzo specyficznym. Raczej ciężko przy nim delektować się popcornem czy popijać wino - ja nie mogłam. W mojej pamięci znalazł szczególne miejsce i uznanie. Może u kogoś jeszcze znajdzie równie zaszczytne miejsce jeśli nie w pamięci, to chociaż na liście tych do których warto wrócić.


20 komentarzy:

  1. Zajawka i Twoja rekomendacja przemawiają za tym, że na pewno film obejrzę, a tematyka - wysokie góry i walka ze słabościami to także ulubione motywy w filmach dla mojego męża.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze? Zawsze dziwiła mnie czyjaś chęć sprawdzenia swojego hartu ducha i fizycznych możliwości w ekstremalnych warunkach. Nie umiem takich ludzi podziwiać.

    Kopiuję odpowiedź, którą zamieściłam pod Twoim ostatnim komentarzem:
    > cieszę się, że sprawiam Ci przyjemność swoim pisaniem, dlatego tym bardziej przykro mi, że reklamy utrudniają Ci czytanie. Weszłam na swój blog bez logowania, aby sprawdzić stan rzeczy, ale żadne reklamy nie pojawiają się z lewej strony ekranu. Reklama pojawiająca się u góry daje się zamknąć przyczepionym do niej krzyżykiem. Nie mam wpływu na jej pojawianie się. Ciekawi mnie, czy problem z reklamami występuje, kiedy wchodzisz na inne blogi Wirtualnej Polski."
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobne zdanie ja pani L - nie umiem pojąć sensu takich wypraw tego sprawdzenia siebie. Znajomy mojej cioci właśnie w taki sposób zmarł osierocając córkę i owdowiając żonę... Chyba w tym wypadku sprawdzi się powiedzenie, że czasem pasja jest silniejsza od zdrowego rozsądku. Z filmu raczej zrezygnuję, bo z byt emocjonalnie do tak owych podchodzę aczkolwiek po zwiastunie widzę, że zapowiada się dobre kino.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu komentarzy dołączam się do poprzedniczek. Ja kocham chodzić po górach, ale nigdy nie chodziłem w zimie, bo boję się lawin.
    Uważam, że ludzie często giną w górach na własne życzenie. Nawet w polskich Tatrach ginie rocznie kilkadziesiąt osób, dlatego bo ludzie są pod wpływem alkoholu albo idą wiedząc, że mogą być lawiny.
    Film "Czekając na Joe" bardzo mi się podobał. Podobnie jak "Everest", który oglądałem kilka miesięcy temu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapisuję w kalendarzu i myślę, że kiedyś obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moi Drodzy, ustosunkuję się do Waszych wypowiedzi tutaj, ogólnie. Powyższy film choć wnioskuję że po samej zapowiedzi już, wzbudził mieszane uczucia z przewagą na niezgodę ku takim wyprawom i pasjom. Nie mi oceniać czy to zgodne czy niezgodne; dobre czy złe; egoistyczne czy bezmyślne. Pomału jednak sama w sobie zaczynam rozumieć ten rodzaj pasji w człowieku, który prowadzi niejednokrotnie na śmierć. Ten film jednak według mnie przedstawia tę walkę człowieka z samym sobą; ten moment podejmowania decyzji w ekstremalnych sytuacjach. Pokazuje etapy walki o życie, o cele - których tak często brakuje w codziennym życiu. Oczywiście nikogo nie namawiam na siłę do wgłębiania się w zimową scenerię szczytów; szanuję każdą Waszą opinię i dziękuję, że nie boicie się wyrażać tego co myślicie. Ale jeśli kiedyś zdarzy się w Waszym życiu ta dramatyczna chwila, kiedy wydawać by się miało, że Wasze życie nie ma już sensu a wszelkie możliwości się wyczerpały - przełamcie się i obejrzyjcie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obija mi się ten tytuł o uszy już kolejny raz! Wszystkie opinie i recenzje są pozytywne więc na pewno kiedyś obejrzę :) uwielbiam takie klimaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obejrzałam w ciemno bez czytania recenzji. Ale nie żałuję. Mam nadzieję, że się spodoba, czego życzę :) Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Nie słyszałam o filmie, nie widziałam. Nie wiem też czy obejrzę. Raz, że nie mam czasu. Dwa, że na taki film potrzeba odpowiedniego klimatu i nastroju. U mnie na razie takowego brak.
    Nie potrzebnie się tak unosisz. Jedni lubią takie filmy, drudzy nie znajdą w nim niczego ciekawego. Zaletą ludzi jest to, że są różni. Zaletą, bo to sprawia, że świat nie jest nudny i jednowymiarowy.
    Brakuje mi w tej recenzji Twoich własnych opisów dotyczących filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powyższy post nie jest recenzją, jeśli Cię rozczarowałam tym faktem to i tak nie mogę już nic uczynić. Czasu życzę i tych lepszych nastrojów i klimatów. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. To pewnie film z tego rodzaju, przy których nie mogę spokojnie wysiedzieć. Takie filmy wymagają rzeczywiście specjalnego nastroju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi było ciężko spokojnie usiedzieć na miejscu:)

      Usuń
  10. No to mnie zainteresowałaś... Przyznam, że nawet nie słyszałam o tym filmie, ale na pewno dodam go do "must watch". Myślę, że śmiało możemy przełożyć tę walkę z gór do swojego codziennego życia.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie tyle o sam film ale o to przełożenie na codzienne życie, powstał ten post :)

      Usuń
  11. Filmu nie oglądałam, ale brzmi bardzo zachęcająco i myślę, że jest naprawdę warty obejrzenia.
    Dodaje go na moją listę filmów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej osobistej ocenie warty obejrzenia:)

      Usuń
  12. Wpiszę go na listę do obejrzenia :) Chociaż wolę książki niż filmy, bardziej do mnie przemawia drukowane słowo niż szklany ekran

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od niedawna i filmy poza książkami zaczęły do mnie przemawiać równie mądrze i życiowo :)

      Usuń
  13. Witaj bezimienna:) Życzę tobie, zdrowych, wesołych, pogodnych i pełnych uśmiechu Świąt Wielkanocnych. Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję za życzenia i wiosenne pozdrowienia. Odwzajemniam równie wiosennie.

      Usuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)