środa, 13 kwietnia 2016

ALE BĄDŹ NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI


Szliśmy wczoraj z synkiem do pobliskiego sklepu. Między blokami, plac zabaw i słup z lampą. A do tego słupa mocno przyczepiona dziewczynka. Nigdy nie umiałam oceniać wieku: może 7,8 a może nawet i 6 lat. Szczupła, długie blond włosy spięte w kocyk. Kurtka wiosenna a na nogach rolki. Kilka kroków przed nią matka z uśmiechem na twarzy. Gdy równaliśmy się z nimi, rozbrzmiewał właśnie dialog:

- Ale mamo, proszę podejdź jeszcze bliżej.
- Córciu, ale ja wierzę, że dasz radę do mnie dojechać.
- Mamo ale proszę, podejdź tak blisko abym  mogła uchwycić Twoją rękę.
- Córciu jestem na tyle blisko abyś mogła odważyć się puścić słup i ruszyć do mnie.

Zrównaliśmy się z nimi, minęliśmy, odeszliśmy już dość daleko. Co chwilę odwracałam głowę i patrzyłam czy Mała jest już w ramionach matki, czy może podnosi się z ziemi. Nie. Ona cały czas stała przy tym słupie, trzymając go z całych sił - choć na wyciągnięcie ręki miała zapewnienia matki, że w nią wierzy; że jej się uda; że nawet jeśli coś, ona ją uratuje przed upadkiem. A mimo to, cały czas stała. Nie wiem jak długo. Nie wiem czy odważyła się na ten pierwszy krok w pokonaniu lęki i nauki jazdy na rolkach czy zrezygnowała, rozpłakała się a może nawet obiecała sobie, że już nigdy więcej nie włoży rolek. Musieliśmy skręcić w uliczkę prowadzącą do sklepu, gubiąc za sobą tamten sytuacyjny obrazek.

Ale ta mała dziewczynka uświadomiła mi, jak bardzo każdy z nas czasami latami stoi przy takim swoim życiowym słupie i nie odważa się na ten pierwszy krok w nieznane, w nowe - bo boi się, że nie wyjdzie; że upadnie, że wyśmieją, że mu się nie uda. Musimy być pewni na 100% że wyjdzie, musimy dotykać tego nieznanego aby wiedzieć, że nic po drodze nam się nie stanie, że nikt nas nie pokaże palcem, gdy coś nam nie wyjdzie. Pamiętam wielokrotnie siebie ile czasu zajęło mi oderwanie się choćby od rodzinnego domu i wyjazd do innego miasta. Moje emocjonalne rolki posuwały się o kilka milimetrów wprzód, po czym wracały do tej samej pozycji i z całych sił przytwierdzały ciało i ręce do słupa z pozoru dające bezpieczeństwo a tak naprawdę słupa, który tym bezpieczeństwem przytwierdzał mnie do danego miejsca fizycznie ale i emocjonalnie odbierając wszelkie szanse na doświadczenie tylu różnorodności życia.

Nie każdy z nas ma szczęście mieć przy sobie taki głos płynący od bliskiej nam osoby, jak głos tamtej matki: który wierzył, który wspierał, który nie wyśmiewał i który Był obok. Ale wydaje mi się, że każdy ma w sobie swój własny głos, który wie najlepiej, że damy radę, że porażka, upadek czy nawet to wyśmianie to tak naprawdę nic a nawet jeśli to przecież tylko na chwilę. Potem przecież jest kolejna i kolejna szansa, kolejny dzień, kolejna odwaga. Ale chyba za mocno skupiamy uwagę na utrzymaniu się przy tym słupie w dodatku w takiej pozycji, z taką mimiką i przekonaniem aby nikt z mijających nas ludzi nie pomyślał sobie, że się boimy, że próbujemy czegoś co może w oczach ludzi już nam nie wypada.

Mam nadzieje, że ta blond dziewczynka odważyła się na te pierwsze rolkowe kroki, że za kilka lat będzie brała udział w zawodach, wygrywała, jeździła po świecie, stawiała sobie coraz wyższe cele i że to doświadczenie tego blokowego słupa zabierze ze sobą w całe swoje życie, wierząc, że wszystko zaczyna się od odwagi i zaufaniu sobie, w momencie kiedy dłonie ześlizgują się ze słupa.


22 komentarze:

  1. Pięknie to ujęłaś... jak dobrze ze przeczytałam Twój tekst. Sama wielokrotnie jestem tą dziewczynką i wciąż się boję. Może właśnie niepotrzebnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że większość z nas jest tą małą dziewczynką. Oby ta wiosna po tak długiej szarej zimie, przyniosła nam wiele odwagi do pokonywania tego lęku przed nowym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna sytuacja i zazdroszczę tej małej takiego wsparcia. Ja z tych, co nawet nie zauważały, że jest coś, czego można się chwycić:). teraz już niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też o tym pomyślałam. Postawa mamy naprawdę zasługuje na wyróżnienie.

      Usuń
  4. Bardzo ładnie to zinterpretowałaś, tak chyba własnie jest, że jedni z nas puszczają się od razu, nie bojąc nawet upadku, a inni nie potrafią zaufać, nie chcą nawet spróbować. Ale i jednym i drugim jest z tym najczęściej dobrze, a jeśli ktoś czuje się stłamszony przez swój strach powinien szukać bratniej duszy, pomocnej dłoni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, bo sama piszę o tym moim "puszczeniu" się z perspektywy czasu a wtedy tak naprawdę mimo, że było mi źle to tak naprawdę było mi w tym dobrze. Dziwne ale faktycznie prawdziwe.

      Usuń
  5. Właśnie czytam książkę Marka Kamińskiego, zdobywcy biegunów, pustyń, szczytów, autora kilku książek i w ogóle człowieka orkiestry. Pisze on też o tym, by nie bać się porażek, nie bać się śmieszności, nie bać się próbować różnych rzeczy.
    Masz rację, że rodzice mają ogromny wpływ na naszą dorosłą psychikę. Najgorsze jest to, że często przenosimy błędy naszych rodziców na nasze dzieci. Często nawet o tym nie wiemy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłeś mnie tą książką. Jeszcze nic jego autorstwa nie czytałam. Rodzice, Nauczyciele, Koledzy z piaskownicy - wszyscy dorzucają swoje ziarenko do psychiki dziecka. Ale fakt, rodzice najwięcej - kwestia czy więcej tam wsparcia, popchnięć do przodu aby iść i wierzyć, czy tych zepchnięć w dół, wyśmiań i zakazów. Moja mama nigdy nie pozwoliła nam na jeżdżenie na rolkach, nartach, łyżwach. Przenosiła na nas swój lęk, że COŚ może się stać. I nie ukrywam, że potrzeba potem ogromnej pracy nad sobą, aby wyrzucić z głowy ten lęk lub zminimalizować go na tyle aby nie przeszkadzał i nie zagradzał drogi.

      Usuń
  6. Każdy z nas boi się trzech rzeczy: że nie jest wystarczająco ładny, że nie jest wystarczająco mądry i, że nie wystarczająco dobrze radzi sobie w życiu. Te trzy rzeczy są czynnikami, niepozwalającymi nam puścić słupa i pojechać przed siebie, w świat. Chciałabym myśleć, że jestem wystarczająco...

    Dziękuję za ten tekst i pozdrawiam ;)

    tysiac-mysli-na-sekunde.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To zacznij o sobie myśleć tak jakbyś chciała myśleć :) Podobno najtrudniejsze 21 pierwszych dni :)

    Nie wiem dlaczego ale ta sytuacja z tymi rolkami i tym słupem zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Każdego dnia widzę dzieciaki na rolkach, hulajnogach: jedni śmiało jeżdżę, inni trzymają się kurczowo rodziców ale jakoś przechodziłam zawsze skupiając się aby żaden rozpędzony Maluch we mnie nie wjechał. A wtedy nawet zwolniłam kroku aby się temu przypatrzyć i podsłuchać.

    Również pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem można na ulicy zobaczyć prawdziwy teatr, niesamowici mogą być ludzie, których codziennie mijamy :)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa, bardzo mądra metafora. Faktycznie każdy z nas ma w swoim życiu moment obawy przed puszczeniem tego przysłowiowego słupa, a decyzja czasem potrafi wiele kosztować. Grunt to jasna, trzeźwa ocena sytuacji i własnych możliwości. A strach? Strach będzie zawsze problem zaczyna się wtedy gdy strach przysłana nam całą resztę istotnych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba o te możliwości najczęściej wszystko się rozbija, bo tak często w nie wierzymy i ufamy sobie. A co za tym idzie pozwalamy aby to strach nami rządził.

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy temat, prowokuje do głębszych refleksji, a to bardzo lubię.
    Próbuję sobie przypomnieć taki słup w moim życiu i nie znajduję. Może posiadam duszę ryzykantki, a może po prostu mam słabą pamięć? Od dziecka mi wpajano, że nie ma rzeczy niemożliwych, więc może właśnie dlatego?
    Czy świadomość obecności pomocnej dłoni pomaga w życiu codziennym? Zapewne, ale mnie raczej nie jest potrzebna. Mam tendencję do liczenia wyłącznie na siebie mimo, że nie muszę. Uwielbiam być samodzielna! Wolę być pomocną niż znaleźć się w sytuacji, kiedy to ja miałabym tej pomocy potrzebować.

    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło się czytało Twój komentarz. Aż chce się napisać: gratuluję takiego podejścia(wpajania, że niemożliwe nie istnieje) przez Twoich bliskich. Ja też lubię wszystko sama - ale uczę się też proszenia o pomoc, kiedy to konieczne i przede wszystkim przyjmowania tej pomocy. Czasami czyjaś radość z faktu, że ktoś mógł pomóc jest o wiele więcej warta niż samodzielność w danej sprawie

      Również wiosennie pozdrawiam.

      Usuń
  10. Myślę, że to, jak się zachowujemy przy rzeczonym słupie w dużej mierze zależy od tego, co otrzymaliśmy w dzieciństwie od rodziców, ponieważ ich postępowanie, wpajane normy, zasady postępowania, wzór, wsparcie - od dziecka kształtują naszą osobowość. Ich postawa ma ogromny wpływ na to jak się zachowujemy, pokonujemy trudności, jaką mamy samoocenę itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, na szczęście w każdej chwili naszego życia możemy zmienić nasz światopogląd, samoocenę. Jednak to trudne i często długofalowe - a nie każdy dziś ma na to czas i siłę. Oby więc jak najwięcej takich rodziców jak matka tej dziewczynki :)

      Usuń
  11. Często puszczenie się przysłowiowego słupa wymaga bardzo dużej pracy nad samym sobą, a inna kwestia jest taka, że ludzie często obawiają się tego co nowe i nieznaczne - niezależnie od wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wręcz czym jesteśmy starsi tym boimy się bardziej, liczymy, rozważamy za i przeciw.

      Usuń
    2. Myślę, że tak, ale bezpośrednio wiąże się to z tym, że jesteśmy bardziej świadomi. Często młodsi są bardziej odważniejsi niż starsi.

      Usuń
  12. Właśnie aktualnie trzymam się takiego słupa. Czuję z jednej strony paraliżujący strach, z drugiej zaś chęć walki o marzenia i narastający ciężar tej bezsilności. Pora się odważyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno żałuje się tylko tych rzeczy, których się nie zrobiło. Życzę powodzenia w walce o swoje marzenia.
      P.S. Jeśli nie widziałaś - polecam, może znajdziesz tam coś dla Siebie:
      https://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4

      Usuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)