piątek, 13 stycznia 2017

WARTOŚĆ STAŁA


Po raz któryś już naciskam Backspace, bo wszystko co napiszę nie ma tak naprawdę dla mnie składu ani ładu, jakoś to nie moje: albo  napisane coś co brzmi radośnie a może nawet śmiesznie albo zapchany ciężkimi emocjami tekst dla - no właśnie do końca nie wiem dla kogo lub czego.

Wydarzyło się naprawdę dużo w przeciągu ostatniego czasu. Dużo i tak naprawdę w 99% pozytywnie. Nie umiem nawet do końca opisać tego wewnętrznego stanu, który jest we mnie. To jak czas, kiedy człowiek dowiaduje się, że jego największe marzenia, w dodatku z półki: "Marzenia dla sensu marzeń, i dla pozostania marzeniami na zawsze." nagle się spełniają, w dodatku jedno po drugim. Umysł nie ogarnia, serce skacze z radości, jakiegoś zachwytu bliżej nieopisanego w tę i tamtą stronę, ty biegasz od okna do okna jakbyś chciał wykrzyczeć wszystkim co się właśnie wydarzyło, ale broń Boże nie piszesz nigdzie o tym, aby twoi znajomi bliżsi czy dalsi się nie dowiedzieli, bo jeszcze ci to będę chcieli zabrać a może z niezrozumienia i niewiedzy twojego życia, wyśmiać, choć tym wyśmianiem nawet nie zawracałbyś sobie ... głowy . Więc kręcisz się jak ten pies ganiający za swoim ogonem i do końca nie wiesz co ze sobą zrobić. Wcześniej kręciłeś się z rozpaczy, że to twoje życie do kitu, bez sensu i taka czarna dziura a teraz kręcisz się bo nie ogarniasz tego szczęścia, które wreszcie usiadło obok Ciebie i po kumpelsku z tobą obgaduje kolejne etapy, tego co ma w zamiarach. A na Twoje cele, które wypisane stoją na półce, kiwa z aprobatą głową i wyciąga zza siebie notes aby zapisywać: jak, gdzie, w jaki sposób, z kim... 

 Zerkam przeto na inne blogi, jakoś zapełniając moją blogową pustą przestrzeń i... Tym razem pytanie do Was, tak prosto z mostu, bez dodawania 1200 znaków bez spacji. 

Czym dla Was jest Rodzina? Rodzina w Waszym sercu ale też w głowie. 

Skąd takie pytanie? 

A no nurtuje mnie od dawna, a głębsze zastanowienie dał urywek jednego z blogowych tekstów o wartościach i najważniejszych rzeczach w życiu, gdzie oczywiście na jednym z pierwszych miejsc jest Rodzina. I tak naprawdę gdzie bym nie czytała, czy nie słuchała, to jedną z głównych wartości Polaków jest Rodzina. Tylko pytanie, czym ta rodzinna wartość jest tak naprawdę? Jak ona ma się do mnie jako osoby? Bo jeśli naprawdę idąc tokiem myślenia, że wartość, rzecz najwyższej wagi i coś czego człowiek się nie wyzbywa, bo stanowi o nim samym, to skąd tylko w samej Polsce tyle rozwodów, zdrad, przemocy? Czy to jest kwestia samego sloganu i pewnego rodzaju mody - mieć Rodzinę? Ogólnie, taką z nazwy, z tą czy tamtą żoną, w końcu to bez różnicy, z tą nie wyjdzie to będzie następna, no bo "tego kwiatu to pół światu", z tymi dziećmi obok mnie czy na drugim końcu miasta czy kraju a może kontynentu?
Wiecie dla mnie Rodzina nigdy nie była wartością, ale nigdy nie odważyłam się tego powiedzieć na głos, bo bałam się potępienia, wygnania, wytykania i nawet rzucenia na płonący stos. Wbijano mi do głowy, że Rodzina jest najważniejsza na świecie, że bez niej zginę itd... Więc siedziałam cicho jak mysz pod miotłą i głównie przez to, do dzisiaj nie wiem co tak naprawdę jest moją główną wartością. Nieśmiało odpowiedziałabym, że wolność, moja osobista, no ale na tyle cicho aby nikt nie usłyszał :) 

Więc Moi Kochani? Czym dla Was jest Rodzina? Czy jest ona równie wysoko w klasyfikacji wartości czy może o dziwo jej tam nie ma?

A jeśli mowa o rodzinie :)


PS. Miło mi Was gościć w pierwszym poście w Nowym 2017 Roku :)
Renia.


45 komentarzy:

  1. Ale sie uśmiałam, dzięki za ten fragment...
    Taaa, każdy z tą rodzina na plan pierwszy wyjeżdża, ale powiem Ci szczerze, ze jak spojrzę wstecz, to często więcej dobrego spotkało mnie ze strony przyjaciół i to bezinteresownie, niż ...
    Chciałoby sie powiedzieć, że najbliższa rodzina typu rodzeństwo, rodzice, dzieci, ale z tym też różnie bywa, więc jak jest?
    Wydaje mi sie, że takie zapewnienia są raczej pobożnym życzeniem, niż stanem faktycznym. Pewnie, że jako rodzice staramy sie wpajać naszym dzieciom i uczniom pewne wartości, ale wychodzi potem jak wychodzi...
    Cieszę się, że euforia unosi Cie nad ziemią, oby ten stan trwał niezmiennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że stan będzie trwał pełen radości, bo czynię ku temu cały czas kroki :) Dziękuję za Twoje przemyślenia na temat rodziny.

      Usuń
  2. Cieszę się, że Twoje marzenia się soelniaja;) skąd tyle zdrad i rozwodow? Jak dla mnie, to poniekąd wynika z chorej ideologi brania slubu z powodu wpadki. Bo dziecko musi miec oboje rodzicow. No i ma.. Przez rok czy dwa. Przyjmuje się, ze rodzina to rodzice czy rodzenstwo. Moi rodzice mieszkaja 10 km ode mnie i ciezko im dupe ruszyć, zeby do nas przyjechac. Czasem im sie uda. Tak raz na miesiac lub mniej.. Ja tam dziękuję za taka rodzine. Rodzinę mam swoją. Żonę i dziecko i to jest wartosc! Jak juz zaczelismy byc we troje, to calkowicie zmienil mi sie swiatopoglad. Corka jest moim oczkiem w glowie;) corunia tatunia;) rodzina to pewnosc, ze nawet jak w zyciu bedzie zle, to bedziemy w tym razem. To wracsnie z pracy ze świadomością, że w oknie czeka uradowane dziecko i nieccierpliwie mnie wypatruje. To zona, ktora w nerwach potrafi powiedziec kilka gorzkich slow, by po chwili wtulic sie w moje ramiona. W poscigu za pieniedzmi i karierą czesto tego nie dostrzegamy. Na szczescie ja w tym wyscigu nie biore udzialu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne to co napisałeś, zwłaszcza o podejściu do rodziny jako Mężczyzna. I cieszą też słowa, że Ta Mała Istota daje Ci tyle radości :) niech to rodzinne szczęście trwa jak najdłużej!

      Usuń
  3. A ja chyba napisze Ci odpowiedz na mym blogu- to dlugi temat i taki "na moja nute".
    Wiec zagladnij kiedys do mnie- bede sie cieszyc :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością do Ciebie zaglądnę, zresztą czynię to cały czas, mimo, że nie pod każdym postem zostawiam po sobie ślad bycia :) I faktycznie, temat rodziny, to taka Twoja nuta :)

      Usuń
  4. Po pierwsze - bardzo się cieszę, że układa Ci się coraz lepiej. Po drugie - dzięki za filmik, który wywołał uśmiech na mojej twarzy. Po trzecie - czasem myślę, że RODZINA - to już trochę slogan, choć pewnie każdy go po swojemu interpretuje (z obserwacji bliskiego mi środowiska mogę stwierdzić, że niby rodzina najważniejsza, a działania niektórych ludzi jakby temu zaprzeczają.....)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe Twoje spostrzeżenia na ten temat. Dziękuję :)
      A moje życie, wreszcie nabrało rumieńców i pasji życia. Jakbym narodziła się na nowo, po tak długiej śpiączce. No więc nic tylko się cieszyć, doceniać i żyć :)

      Usuń
  5. Dla mnie rodzina dopiero od niedawna jest najważniejsza - wcześniej nie miałam chłopaka i toczyłam wieczne boje z rodzicami. Zauważyłam jednak, że na co dzień łatwo zepchnąć ją na drugi plan. Bo praca, bo obowiązki, bo coś tam. Nie zgadzam się już na to w swoim życiu.
    Cieszę się, że u Ciebie tak dobrze się dzieje - trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoje spostrzeżenia na temat rodziny i za kciuki też dziękuję ;) Ale to też tak chyba jest że z wiekiem podejście do rodziny zazwyczaj się zmienia u niektórych na plus u innych więzi zanikają. Ja też z roku na rok inaczej podchodzę do rodziny, zarówno tej mojej pochodzenia jak i do mojej obecnej, którą sama stworzyłam. Ale na szczęście - mam nadzieję - zmienia się na plus.

      Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
  6. Ja powiem Ci tak - jestem z tych właśnie, co rodzinę wpisują na szczycie. Bo tak, cudownie zresztą, jest. I chociaz walczyłam z tym nawet, miałam wątpliwości, odbierałam rodzinę jako kotwice, kule u nogi czy konieczność tylko, to w ostatecznym rozważnym rozrachunku wyszłam dla siebie z refleksją, że moja rodzina ( szeroka, jako duża wspólnota, i ta tylko moja) jest cudowna, wspaniała, i najwazniejsza. Po prostu jestem szczęściarą, i wiem o tym, i dobrze mi z tym. Każde pokolenie jest udane, cudowne i dobre. I jesteśmy razem... dla siebie, trwamy i się dzielimy, chociaz czasem ktoś warknie. A najwięcej to chyba ja brykam :):):)
    I cieszę się, że Ci wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie się czyta takie spostrzeżenia, gdzie rodzina to faktycznie wartość dodatnia i dająca poczucie szczęścia, bezpieczeństwa i miłości. Życzę Wam więc aby ta rodzinna atmosfera trwała jak najdłużej.

      Usuń
  7. Ja zawsze miałam problem z mężczyznami nie zgadzam się z tym, że są egoistami nie potrafią zrozumieć kobiety czy wczuć w jej sytuacje dlatego rodzina dla mnie to dzieci i moi rodzice. Są bardzo ważni,żeby mogły skończyć studia zostawiłam to co miałam i wyjechałam do Anglii do dzisiaj pracuję fizycznie, a to ciężka praca. Mogę powiedzieć,że są na pierwszym miejscu, bo to udowodniłam. Ciekawy post i blog.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoja refleksję i podzielenie się urywkiem Swojej historii i osobistego życia. Gratuluję odwagi zostawienia tego co miałaś i wyjazdu, zapewne łatwe to nie było ale z tego co piszesz, wierzę, że się opłacało.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. u Ciebie pozytywnie i oby było jeszcze bardziej tego Ci życzę i trzymam za to kciuki

    jeśli chodzi o Twoje pytanie jeśli chodzi o rodzinę no to nie wiem jak napisać bo moja rodzina chodzi o rodzeństwo i matkę to nie są dla mnie ważni nie są piersi i teraz po tym jak postąpili nigdy już nie będą a jeśli chodzi o moją własną rodzinę jaka stworzyłam to syn jest najważniejszy i nic tego nie zmieni życie mnie nauczyło ze nie ważne sa więzy krwi by ktoś był najważniejszy i pierwszy czasem więcej łączy nas z obcymi niż z rodziną
    rodzina jest po prostu przereklamowana i nie modna już rodzina to dla mnie puste słowo

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że mimo zachowania ze strony Twojej rodziny pochodzenia, nadal wierzysz w dobro ludzi, zwłaszcza tych obcych. To prawda, że często Ci obcy są w stanie pomóc nam bardziej niż najbliższy, choć może to też wynikać z tego, że łatwiej pomagać od czasu do czasu, a często na odległość, niż "znosić siebie nawzajem" 24 godziny na dobę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Rodzina...hmm. Dla mnie rodzina teraz to przede wszystkim mój ukochany chłopak, mój kociak, siostra i brat. Gdzieś niestety dalej jest mama tata itd :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba też takie czasy, że rozrzuceni jesteśmy po całym świecie. Kiedyś pokolenia mieszkały pod jednym dachem, wszyscy razem a teraz każdy osobno. Dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  10. Rodzina? Cóż...zależy jak to rozumieć. Bo trochę mało klasycznie podchodzę do tematu rodziny. Wartość dla mnie ma miłość, ta dzielona z bliskimi, właśnie ci bliscy, za którymi skoczyłabym w ogień ale...daleko temu od klasycznego pojmowania rodziny. W porządku, mam męża, ale nie planujemy posiadania dzieci. Mam matkę, którą kocham i szanuję. Miałam ojca, którego nie kochałam, który zranił mnie najbardziej ze wszystkich ludzi na świecie. Mam przyjaciół, których kocham bardziej niż swoją biologiczną siostrę. Rodzina...cóż. Podstawowe pytanie dla mnie, czym właśnie jest rodzina. Czy muszą mnie z nimi łączyć więzy krwi? Nieraz się przekonałam, że one wcale niczego nie gwarantują. Według wielu nigdy nie będę żyła w pełnej rodzinie, bo nie będziemy mieć dzieci. Więc..czy mogę w ogóle powiedzieć, że rodzina ma dla mnie jakąś wartość? Są po prostu ludzie, których kocham. Z którymi żyje. I nie nazywam tego jakąś wartością bo...po prostu to mi wystarcza:) To dzielone życie:)
    I cieszę się, że twoje marzenia się spełniają. Witaj w tym 2017:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w którymś poście na tym blogu poddałam w wątpliwość czy ja i mój syn, tworzymy prawdziwą rodzinę, skoro jest niepełna? I na szczęście grono dobrych dusz nie uległo presji stereotypów i miłość uznali za ważniejszą od liczby członków składających się na rodzinę. Więc Wasze Małżeństwo, to również Rodzina. A dzieci? Dziś ich nie ma a jurto mogą się pojawić :) Ja też całe życie krzyczałam, że nigdy nie będę matką, że to nie dla mnie.. Życie pisze nam przeróżne scenariusze, często wbrew naszym planom. Uważam też, że każdy ma prawo żyć tak jak podpowiada mu serce. Jeśli nie chcecie mieć dzieci, to przecież to wyłącznie Wasza decyzja, jeśli ktoś tego nie szanuję i spycha Was na margines pozarodzinny? No cóż. Nie wydaje mi się, aby tacy ludzie byli naprawdę warci, aby dla ich opinii, odbierać sobie prawa do traktowania się jako Rodzina.
      Powodzenia w świadomości bycia Rodziną z Mężem :)

      Usuń
  11. Miło jest czytać, że spełniły Ci się marzenia :) Ileż może być źle :)
    Rodzina. Trudny temat. To jest dla mnie wartość, ale nie najważniejsza. Były pewne chwile, w których ludzie z rodziny nie podołali - nie tyle nie mogli, co nie chcieli. I dlatego rodzina jako wartość nie zajmuje miejsca na podium.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, często zawodzą najbliżsi. Ja np z moimi siostrami a mam je dwie, widujemy się rzadko, choć mieszkamy niedaleko siebie, rzadko dzwonimy do siebie, rzadko piszemy, ale wielokrotnie życie pokazało, że jeśli coś się wali u jednej, jesteśmy w stanie w przeciągu godziny zjawić się choćby o 2 w nocy z dzieckiem pod pachą i siedzieć do rana: tulić, szukać rozwiązań czy po prostu być. Jednak doceniam to dopiero teraz. Wcześniej podstawiałam moją rodzinę pod szablon idealnej filmowej rodziny. A szkoda, bo to krzywdzi, wszystkich...

      Usuń
    2. Jak widać, nie jest ważny częsty kontakt, a jednak można liczyć na rodzinę :)
      Moi bracia też starają się mi jakoś pomagać, sama myśl, że mogę im się wygadać, sprawia, że jest lżej ;) Akurat rodzeństwo to moi sprzymierzeńcy :)

      Usuń
  12. mi też by nie przyszło do głowy wymienić rodziny jako najważniejszej wartości. jasne, kocham moich rodziców i siostrę, ale moim celem w życiu nie jest zakładanie własnej rodziny i wpadanie w wir dzieci, kredytów, domów, sprzątania i zakupów.
    rodzina to dla mnie właśnie rodzice i młodsza siostra. jesteśmy rozsiani po Europie, ale bliscy sobie i kochający. nie widujemy się często, ale to nic. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło się to czyta, to znaczy, że świat jeszcze się nie do końca zamknął w rodzinnych pieleszach czy źle czy dobrze no ale tak nakazuje "RODZINNA TRADYCJA".
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. właśnie tak to jest z tymi "tradycjami". nie jestem osobą, która utożsamia je z wielką wartością, część z nich jest przestarzała. mogę być szczęśliwym członkiem kochającej rodziny bez męczeństwa lub zakładania jej na siłę :D

      Usuń
  13. Różnie z tą rodziną bywa...Niestety...Bywa, że w trudnych momentach możemy bardziej liczyć na wsparcie osób obcych niż ze strony rodziny...Życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częściej słyszę właśnie takie odpowiedzi. Dziękuję za podzielenie się Swoimi spostrzeżeniami.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  14. Strasznie trudny temat.
    Jeśli chodzi o rodziców, to mój ojciec wyrządził mi bardzo dużo krzywdy. Przez niego moje dzieciństwo było piekłem. Na szczęście od wielu lat nie pije i dzięki temu nasze relacje są dużo lepsze, ale chyba nigdy nie będą normalne. Jeśli jest coś takiego jak normalność.
    Z kolei moja mama zawsze była nadopiekuńcza. Kiedyś bardzo się z tego cieszyłem. Ale teraz coraz bardziej mnie wkurza, że mam już swoją rodzinę, a mama dalej mnie poucza jakbym miał 15 lat.
    Z rodziną jest bardzo różnie, ale ja sam nie jestem idealny i mógłbym lepiej traktować najbliższych.

    Fajnie, że udało Ci się zrealizować wiele marzeń. Życzę realizacji kolejnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: "starych drzew się nie przesadza" to odnośnie Twojej mamy. Raczej dla Rodziców zawsze pozostaniemy małymi dziećmi a jeśli jeszcze mają ciągoty do bycia nadopiekuńczymi, to ciężko będzie przekonać ich, że jesteśmy w stanie poradzić sobie sami. :)

      Usuń
  15. A u mnie ten "problem" że przez pewne sytuacje losowe nie mam kontaktu z moją dalszą rodziną.. pozostała garstka (ale jak znacząca!) osób z którymi utrzymuje stały i świetny kontakt.
    Postanowiłam więc, że stworzę własną rodzinkę.pl :) i dążę ku temu.
    świetny blog, obserwuje!
    www.fancycares.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam zatem kciuki nad stwarzaniem Swojej osobistej Rodzinki :) Dziękuję za miłe słowa i Swój wgląd w poruszony temat.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  16. Witaj,
    próbuję od wczoraj sklecić w miarę krótko, jak się to ma do mnie. może dzisiaj się uda. nie mam rodzeństwa, więc moja rodzina ta podstawowa składała się z trzech osób. było mi w niej dobrze i wiem, że byłam kochanym dzieckiem, któemu niczego nie brakowało. poza... no właśnie, poza przestrzenią na oddech. i jak czytam wyżej i analizuję siebie - przydałby się złoty środek, by móc otwarcie przyznać, że rodzina to dobro najwyższe, bo czasem chcący, a czasem nie, potrafi wyrządzić też krzywdę. rodzina powinna być ostoją, wsparciem, stałym lądem. marzę o tym, by tak o niej myślały moje dzieci. żeby odważnie szły przez świat nie zrywając z tym lądem kontaktu. żeby wiedziały, że bez względu na wszystko - ten ląd jest i przygarnie je w potrzebie, albo tylko wysłucha, bo obie strony tego chcą. wierzę, że wraz z mężem tworzymy taką rodzinę w swoim dorosłym życiu i jest ona dla mnie wartością nadrzędną. jest jednak takie uczucie, taki stan, takie "coś", czego potrzeba nam wszystkim bez względu na to, czy jesteśmy samotnikami, czy zwierzętami stadnymi, czy mieszkamy w domu wielopokoleniowym, czy na drugim końcu świata. wierzę, że to miłość jest wartością najważniejszą i nią powinniśmy się w życiu kierować od chwili otwarcia oczu, poprzez moment zakupu biletu w kiosku, do mijania się na ulicy. wiem, że czasami trudno zdobyć się na dobre spojrzenie w kilkumetrowej kolejce w aptece, ale sprawdziłam wielokrotnie, że warto w nią zainwestować, by wszystko stało się prostsze. wtedy nawet bez rodziny damy sobie radę. bo owszem, wsparcie rodziców, partnera są cenne, ale to w nas są te najważniejsze cechy pozwalające bądź nie, by było nam w życiu lepiej. każdemu życzę, by potrafił kochać. można się wtedy przekonać, że rodzina jest pojęciem wykraczającym poza stopień pokrewieństwa:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowicie ciekawe to co napisałaś. Poruszyłaś w Swoim komentarzu naprawdę wiele wątków w dodatku trudnych życiowo. Ale masz rację, że to co najważniejsze to miłość. W końcu kim by był dla nas drugi człowiek, bez miłości? Dziękuję za Twoje zdanie i przemyślenia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Widzę, że temat rodziny wywołał szeroki odzew. Zastanawiałem się co to jest rodzina, kogo można do niej zaliczyć? Czy partnerkę, jeżeli mieszkamy bez ślubu? Rodzeństwo na pewno tak, rodziców też, kuzynów? Jak się rozejrzałem wokół siebie, to rzeczywiście z rodziną mam teraz najczęstszy kontakt, nie wiem czy najlepszy. Dla rodziny jestem też gotów na największe poświecenie. Lecz moimi największymi wartościami jest wolność i sens życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czy my czasem nie przywykliśmy myśleć i za tym też tak żyć, że to co dla nas ważne z natury (czyli rodzina, zwłaszcza ta najbliższa) automatycznie jest czy musi być dla nas wartością najwyższą, bo jeśli pomyślimy inaczej, to okażemy się zdrajcami i niewdzięcznikami co do Tych, którzy dali nam życie? Komentarze dające wiele do myślenia :)

      Usuń
  18. Hallo, zajrzyj do mnie- napisalam o Rodzinie, choc pewnie niczym Cie nie zaskocze ;)
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli będziesz w szpitalu to kto cię tam odwiedzi? Czy na pewno będą to przyjaciele?
    A jeśliby się okazało, że jesteś chora na nowotwór to kto zostanie?
    A jeśli będziesz potrzebowała nerki, kto ci ją da?
    Dla mnie rodzina to ci ludzie, którzy są ze mną na dobre i na złe. To ci ludzie z którymi płacze i się śmieje. Co Ci po wolności, jeśli w szpitalu nie będziesz miała do kogo ust otworzyć? Ta wolność jest dobra, jeśli nikt ci nie dyktuje jak masz żyć.. Bo takie zmuszanie do własnej wizji cudzego życia jest potworne. Ale prawdziwa rodzina cię zaakceptuje bez względu na wszystko.
    Aczkolwiek osobiście nie mam parcia na związki i nie uważam tego za swój główny cel w życiu.. Ale nieistotne jaka ta moja rodzina jest, to jeśli są ze mną na dobre i na złe to akceptuje ich..

    Zapraszam do mnie www.potrzeba-dialogu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takiego podejścia chyba mnie uczono przez całe życie, że nikt w życiu nie poda mi pomocnej dłoni, tylko Rodzina; że nikt nie odwiedzi mnie w szpitalu, tylko Rodzina; że przyjaciół nie będzie obchodzić mój los a tylko moją Rodziną... I wiesz, nie mogę się z tym zgodzić. Bo uważam, że człowiek jest człowiekiem względem drugiego, nie przez więzy krwi czy przynależność do Rodziny a przez sam fakt, jakim jest człowiekiem. Doświadczyłam w moim życiu naprawdę dużo w tym wiele trudnych chwil, które bardzo zweryfikowały podejście ludzi do mojego życia. Dużo ludzi/znajomych odeszło przy pierwszym potknięciu, ale mam w swoim życiu kilkoro przyjaciół, którzy w tych najgorszych chwilach siedzieli przy moim szpitalnym łóżko, którzy karmili mnie, gdy nie miałam co jeść, lub sprzątali mi pokój, gdy nie miałam siły wstać z łóżka. Ja nie neguję Rodziny, bo naprawdę wiele im zawdzięczam, są dla mnie ważni i tak jak napisałaś, wiem, że zawsze mogę na nich liczyć (moja młodsza siostra spędziła ze mną całe 25 godzin, gdy rodziłam), ale nie rozumiem do końca podejścia, że nikt inny jak Rodzina...
      Dziękuję za Twój głos w dyskusji i za odwiedziny na moim blogu :)
      Pozdrawiam gorąco i gratuluję Rodzinnych więzi :)

      Usuń
  20. Filmik świetny i taki prawdziwy. Wracając do Twojego pytania, to myśle, że spokojnie mogłabym odpowiedzieć tak samo jak Ty, dla mnie rodzina nie jest najważniejsza, bardziej przyjaciele. Myślę, że bardziej jak założę swoją własną rodzinę to będę inaczej to na pewno odbierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda zmiana przynosi zmianę - to na pewno. I każde nowe relację, zmieniają nasze podejście do wielu spraw. Oby było jak piszesz.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  21. Można powiedzieć, że poszłam o krok dalej i mówiłam wprost, że rodzina nie jest dla mnie najważniejsza. Nie dlatego, że nie szanowałam mojej rodziny - po prostu rzecz najważniejszą rozumiem jako cel życia, a ubóstwienie ludzi których los dał ci za rodzinę nie jest najważniejszym celem mojej ziemskiej wędrówki. I w ogóle nigdy nie będą nim ludzie, bo ludzie nikną szybciej niż moje życie. Gdybym założyła, że najważniejsza jest dla mnie rodzina, to co, po śmierci ciotki powinnam się zabić? Popaść w depresję? Przecież straciłam sens życia.
    Tak naprawdę rodzina to prosta wymówka i dawny, zakorzeniony lęk przed tym, ze dzieci na starość wywalą cię z domu. Więc musisz panicznie wmuszać w nie prawdę, że rodzina jest najważniejsza. Bo wychowanie ich na dobrych ludzi jest trudniejsze niż wytresowanie.
    Po drugie: czym jest rodzina? Jacy ludzie się do niej liczą? Dla niektórych to wszyscy kuzyni i pociotki, więc ludzie, których właściwie nie znają, a do których roszczą sobie jakieś prawo przez więzy krwi. Ja uznaję tylko więzi przyjaźni i moją rodziną są ci ludzie, których kocham i szanuję. Nie wujek - alkoholik albo dziadek rozwodnik, którego nigdy w życiu nie widziałam. Moja prawdziwa rodzina to rodzice, bo są moimi przyjaciółmi i gdybyśmy poznali się np. na uczelni, jako studenci, pewnie też byśmy się zaprzyjaźnili. To moje rodzeństwo, chociaż od niedawna, bo dorośliśmy i też jesteśmy przyjaciółmi. Nie przez więzy krwi będziemy się wspierać, tylko przez przyjaźń. To wreszcie ci ludzie, których inni nazywają ,,tylko przyjaciółmi". Skoro ich kocham, są moją rodziną - szaloną, lekko patologiczną, ale rodziną. I to z tą częścią rodziny teraz żyję - od rodziców i rodzeństwa dzieli mnie jakieś 500 kilometrów, więc mogę polegać tylko na przyjaciołach.
    A rzeczy najważniejszej i sensu życia dalej nie znalazłam, i umiem się do tego przyznać, a nie wymyślać jakieś banalne zastępniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę przyjemnie czytało się to co napisałaś. Szczerze, konkretnie, bez wyszukanych frazesów czy lęku przed prawdziwymi emocjami. Tak, też kiedyś niedawno przeszło mi przez głowę, że to wmawianie, że Rodzina jest najważniejsza to takie emocjonalne kajdany, które nas zatrzymują przy tych a nie innych osobach. To takie zabezpieczenie na przyszłość dla tych, którzy uparcie wmawiają, że rodzina jest najważniejsza, że bez niej zginiemy. Z drugiej strony ten krytycyzm kiedy mówię tylko: "tak oni są dla mnie ważni, kocham ich, wiem, że mogę na nich liczyć a oni na mnie, ale nie są dla mnie całym życiem" Chyba to naprawdę trudny temat bo zahacza o emocje, o posłuszeństwo, o wychowanie i szacunek względem Rodziców czy reszty Rodziny.
      Dziękuję, że napisałaś :) Pozdrawiam.

      Usuń
  22. Myślę, że nie w nazwie "rodzina" problem, a w relacjach z bliskimi. Muszę przyznać, że dla mnie istotne są bardzo dobre relacje z dziećmi, czy później z wnukami, to daje lepszą jakość życia wszystkim. A kiedy przyjdzie kogoś wspierać, to wiem, że bedzie wspierany i kochany. Życie jest jedno, krótkie i pełne przykrych niespodzianek.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba też kwestia zmieniającego się świata, obyczajów, tradycji, emigracji, poglądów. Kiedyś żyło się pokoleniowo, dziś każdy sobie, stąd to przynaglanie aby pamiętać, gdzie się urodziliśmy i kto nas wychował i komu winniśmy szacunek, miłość i posłuszeństwo a tym samym wierność w postawie.
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
      Pozdrawiam.

      Usuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)