poniedziałek, 12 czerwca 2017

BIAŁOWIEŻA - tam gdzie natura i cisza zadziwia człowieka.




Dziś, bardziej opowiem obrazem niż słowem.
Białowieża. Podlasie. 4 km od granicy z Białorusią.
Cisza, spokój, piękno natury i powietrza.
Z gwaru stolicy przeniesieni w otchłań szumu drzew i śpiewu ptaków...




Jeden dzień wystarczył aby choć w małym stopniu poznać to miejsce i - zakochać się w nim a dokładnie w tym spokoju, w wolności życia wolno.
To +/- 250 km od obrzeży Warszawy, skąd ruszaliśmy, w zależności jaką wybierze się trasę. 
Co prawda nie mijaliśmy majestatycznych widoków jak to było w przypadku wyjazdu w Bieszczady, czy nie rzuciły się nam w oczy przewodnikowe zabytki, ale od samego początku towarzyszył nam - brak pośpiechu, brak ram czasowych, brak czegokolwiek w kategoriach: "musimy". Nic nie musieliśmy a mogliśmy wszystko.. 
To były też jedne z najcudowniejszych chwil w ostatnim czasie zapracowania, gonitwy warszawskiej i potyczek życia codziennego jakie mogliśmy spędzić ze sobą tylko my dwoje: ja i mój syn. Dopiero z dala od domu utwierdziłam się w przekonaniu, że najcenniejszym prezentem jaki mogę mu ofiarować jest nic innego jak mój czas na jego wyłączność, obecność i wspólne bycie tu i teraz..

A więc byliśmy. 
Choć najpierw zabłądziliśmy. 
Kilka kilometrów przed Białowieżą, chcąc najpierw  zwiedzić Rezerwat Żubrów.
Ale udało się.
Oto i on!:


 i dojście do niego:

A potem był podziw ale też i smutek. 
Zacznijmy jednak od podziwu i dziecięcej radości:







Podziwu raczej tłumaczyć nie trzeba. A smutek?
Chyba wystarczy ostatni obrazek, który powie więcej niż nie jedno słowo. 
Wilk - ten, przez którego przemawia dzikość, siła, życie i wszystko do czego człowiek nie raz pragnie dążyć. A wystarczy drut aby wszystko mu zabrać, co stanowi o nim. 

Cała wędrówka po Rezerwacie i widok tych przepięknych i okazałych zwierząt nasuwała pytanie, o sens bycia na pokaz, w klatkach, choć na wybiegu. Zwłaszcza, że gdzie nie sięgnąć wzrokiem, roztaczała się Puszcza Białowieska i ich prawdziwy dom.. 
Ale nie mi do końca oceniać słuszność czy tragizm tej sytuacji. 


A potem w samej Białowieży, najpierw poszliśmy na pizzę. Może nie wpisuje się to w opowieści o puszczy, dzikości i oderwaniu od materialnej gonitwy, ale sam pobyt w pizzerii miał dla mnie wymiar rodzinny. Cudownie było cieszyć się widokiem dziecka, wspólnym posiłkiem. A pizza sama w sobie przepyszna. Jeśli będziecie polecam:
Pizzeria Siciliana, ul. Waszkiewicza 22. 


Tak naprawdę po odliczeniu czasu na dojazd i powrót, mieliśmy na miejscu jakieś 5 godzin na wszystko. To mało, Zwłaszcza z dzieckiem, które ma swoje potrzeby i zachcianki i trudno wszystko ustawić w szereg gotowy do zwiedzania. Ale uważam, że to co zobaczyliśmy i tak pokazało nam w dużym stopniu co kryje w sobie Białowieża i okolice. 

 Sama Białowieża zaprasza do Białowieskiego Parku Narodowego. 
Przepiękne miejsce. Park, Muzeum, Przeszłość i ta powtarzalna ale jakże unikatowa w obecnym czasie Cisza. 


 Dworek Gubernatora Grodzińskiego. Skąd? Kiedy? Kto? Jak?
Nie wiem. Wolałam chłonąć obrazy niż słowa wypisane na tablicach informacyjnych. 


Muzeum Przyrodniczo-Leśne. 
Niestety byliśmy tam już późną porą jak na muzeum, bo po 16.00, kiedy ono zamknęło główne sale przyrodnicze i jedyne co mogliśmy zobaczyć to dwie wystawy i wjechać na wieżę widokową. 
Wjechaliśmy zatem.



A Park sam w sobie?




Ominęło nas kilka atrakcji, dostępnych w weekend.
Piątek okazał się jednak weekendem nie być.  
Wrócimy zatem... 


Ale jest jeszcze coś, co jeśli się wybierze polecam. 
Nam się nie udało, ze względu na porę, czyli 17.30. 
Wracając z Białowieży, na początku Hajnówki, 
zaraz przed cmentarzem, skręćcie w prawo w ulicę Celną a dalej na jej którymś zakręcie w kolejne  prawo w las. 
A w lesie będą kierować Was już znaki na - KRYNOCZKĘ.



To Cerkiew Św Braci Machabeuszy a zarazem źródło uznane przez wiernych kościoła prawosławnego za cudowne. To oczywiście informacje z Wikipedii, bo jedyne co ujrzeliśmy to zamkniętą na kłódkę bramę i w oddali niebieską Cerkiew. 
Ale samo bycie w środku lasu dawało magiczne odczucie, jakby uniesienia ponad całym pędzącym światem. Zdjęć nie zrobiłam nawet przez bramę. Chciałam, ale fakt, zostawienia aparatu w Białowieży - uniemożliwił mi i szybko ostudził chęci, kierując nas z powrotem do Białowieży po zgubę.
Jeśli będziecie tam przed nami, lub już byliście - podzielcie się jak było poza bramą :)

Mimo, że byłam w Białowieży tylko ten jeden raz;
mimo, że wiele jeszcze przed nami do odkrycia w tamtym miejscu i jego okolicach; 
POLECAM. 
Dla tej CISZY - naprawdę warto. 





16 komentarzy:

  1. Ale wakacjami zapachniało :-) Masz rację, najpiękniejsze w takich wyjazdach jest nie spoglądać na zegarek, cieszyć sie swoim towarzystwem i urokami przyrody. Reszta to dodatki.
    Bardzo tam ładnie, ale mankamenty jak wszędzie, pozamykane świątynie, bramy itp.
    Taki czas na długo ładuje baterie i pozwala wyluzować, cieszę się wraz z Tobą:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ciało w takich miejscach nawet w tak krótkim czasie ma zdolność regeneracji a myśli płyną swobodnie i powoli.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Byłam tam bardzo, bardzo , bardzo dawno temu i niewiele pamiętam - a teraz jakoś mi to wszystko bliższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Ja natomiast już dawno temu słyszałam o Białowieży, ale nigdy nie byłam. Wydawało mi się to tak odległe miejsce a tu proszę, max 3 godziny i jest się na miejscu.

      Usuń
  3. Oj jak "poo mojemu" ;) Uwielbiam takie wyprawy, przyrode i zwierzta oraz ten czas spedzony z dzieckiem . To wspomnienia na cale zycie!
    Ja w tych rejonach jeszcze nigdy nie bylam...kolejna biala plama na mapie Polski- zapisuje do zapamietania, na podroz po Polsce.
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Matka z takim stażem rodzicielskim mówi, że to wspomnienia na całe życie, to biorę to za prawdę uniwersalną :)
      I naprawdę warto odwiedzić to miejsce.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Musze kiedyś wybrać się w te okolice :) Najlepiej autostopem, żeby być wolnym od ograniczeń pociągów i autobusów, na spokojnie, powoli. Aż mi głupio, ze jako taki fan przyrody nigdy nie byłam w Białowieży - pewnie dlatego, że z mojego rodzinnego miasta jedzie się tam bardzo długo. Teraz mam trochę bliżej, widocznie pora ruszyć się i pobyć w miejscu dzikszym niż Lasek Wolski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra jeździła tam pociągiem i bardzo była zadowolona. Droga do samej Białowieży z Hajnówki na przykład to droga przez środek Puszczy - więc gdybyś się wybierała jednak stopem - uważaj na Siebie :) Sama jeździłam kilka lat na stopa, i różnie to bywało z tym podwożeniem - nie każdy miał w planach dowiezienie z punktu A do punktu B :) Ale trzymam kciuki za zrealizowanie tych planów i bezpieczne dotarcie, bo uważam, że warto.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Mimo że czuję się jak duch miasta, to gdy dzisiaj byłam trochę w Wawrze, to tamtejszy spokój i wiele zieleni trochę mnie zrelaksowało. Więc w Białowieży byłoby w ogóle cudownie. Dobrze zrozumiałam, że mimo tego, że jest tam Park Narodowy, to część zwierząt jest w klatce? Jeśli tak, to bardzo smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety albo stety,to zależy od zapotrzebowania i okoliczności, jest utworzony Rezerwat Żubrów, nieduży ale jednak zwierzęta trzymane są nie tyle w klatkach co w na małej przestrzeni ogrodzonej siatką z drutu czy drewna. Zapewne reszta zwierząt żyje w Puszczy na wolności, co choćby lis, który wyszedł nam na środek drogi, gdy jechaliśmy ulicą, popatrzył na nas i wrócił do lasu :)
      A jak szukasz odpoczynku czy relaksu na łonie natury w Warszawie, to polecam Lasek Bielański, ale z wejściem od ulicy Podleśnej do samego UKSW a potem z zejściem nad Wisłę, choć nad Wisłą jest już głośno ale za to ustronnie bez tłumów ludzi, jednak wędrówka samym lasem, to jak przeniesienie się do innej rzeczywistości. Las Bielański polecam zresztą w całej okazałości swojej.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Pamiętam, że Białowieżą i puszczą byłem rozczarowany. Może to przez rozwijający się przemysł turystyczny? A może przez kontrast - wcześniej i później byłem w miejscach, gdzie turyści praktycznie nie docierają, stąd pobyt w Białowieży, w otoczeniu zbyt wielu osób, jakoś mnie nie zachwycił. Ale też zbyt wiele nie zobaczyłem, może powinienem tam pojechać raz jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieliśmy szczęście, że ludzi było mało, na tyle aby oderwać się od świata ale też poczuć się częścią tego miejsca z innymi. I właśnie dlatego Białowieża i okolice mnie zachwyciły, bo pragnęłam znaleźć ciszę i wytchnienia od gonitwy ostatnich dni i to znalazłam. Ale rozumiem to co piszesz, bo ja mam podobnie odnośnie Kazimierza Dolnego. Z kim bym nie rozmawiała, każdy jest zachwycony tym miejscem i słyszę same "ochy" "achy" a ja jestem zniesmaczona, choć do końca nie wiem też dlaczego. Byłam tam dwa albo nawet trzy razy, ale ani razu mnie nie urzekł. Więc rozumiem Twoje rozczarowanie Białowieżą.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Od dawna planujemy tam jechać i ciągle coś wypada innego. W końcu nie zdążę zobaczyć Puszczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że zdążysz. Może po prostu tam pojedźcie, ot tak.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Byłam kiedyś jako studentka w Hajnówce i w Puszczy Białowieskiej na ognisku, wspominam rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że studenckie wypady w takie miejsce musiało pozostawić wiele pozytywnych wspomnień :) Aż trochę pozazdrościłam :)

      Usuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)