poniedziałek, 4 września 2017

Wrócę listopadem

Witajcie.
Dziś bez zbędnych metafor.
Dziękuję każdemu z Was za życzenia powodzenia i dobre słowo w kierunku mojego eksperymentu walki z lękami. To wiele dla mnie znaczy. Możecie wierzyć albo i nie, ale budzę się i pokonuję kolejne wzniesienia myśląc o Was. Może to dziwne, ale tak właśnie jest. Taka świadomość, że ktoś tam gdzieś jest i życzy dobrze, to ogromna siła.

Wrócę do Was i wrócę tu w listopadzie z końcem eksperymentu. Teraz każdą chwilę poświęcam właśnie na niego. Dzieją się niekiedy cuda i rzeczy niewyobrażalne dla mnie samej. Czuję jak moje życie naprowadza się na właściwy kierunek a czyny i ich konsekwencje dokładnie o tym świadczą.

Weszłam w to wszystko na 200%, nawet nie wyobrażałam sobie, że tak to się potoczy. Te pierwsze pokonywanie rzeczki, czy odwaga wyjścia na bieżnię aby pobiegać zaczęły przeradzać się w rzeczy wielkie. Aż szybkość zmian jakie dzieją się obecnie w moim życiu - w jakichś momentach napawa lękiem - co prawda pozytywnym - ale zarazem też takim nowym, takim z którym przekracza się granice nowego i w duszy czuć drżenie serca na myśl co kryje się za następnym zakrętem.

Nie umiem nawet opisywać tego co obecnie doświadczam. Za wiele tego, za intensywnie, za osobiście wręcz.

Ale wrócę. Podzielę się z Wami tym, co udało mi się osiągnąć przez te założone 118 dni. Patrząc na ogrom spraw które chcę zmienić, możliwe, że nie uda mi się zamknąć w czasie jaki sobie dałam, ale z drugiej strony patrząc już w tej chwili na to co osiągnęłam do tej pory, jestem przekonana, że o ile nie zwolnię czy nie wystraszę się Nowego, będę daleko od miejsca w którym zaczynałam.

Wierzę, że zostaniecie w mojej życiowej przestrzeni i wybaczycie mi moją nieobecność u Was. Ale jak to wielokrotnie wielu z Was pisało w komentarz: życie to wybory, niekiedy trudne ale umiejętność stawiania priorytetów i utrzymywania ich jest kluczem do sukcesu. W tym momencie mojego osobiste wyzwanie i życie stawiam ponad Was, jednak sercem jestem z Wami.

Do zobaczenia.
Miejsce się cudownie przez te najbliższe dwa miesiące.
Pozdrawiam Każdego z Was:
Renata.


 To efekt pokonania jednego z najtrudniejszych jak się okazało lęków..
Było trudno - ale było warto!

12 komentarzy:

  1. Dalszej wytrwałości, i czekam :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie, że poczekam i już jestem ciekawa tego, co napiszesz:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia. Trzymam kciuki:) Mocno!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam i trzymam kciuki. Ogromny glaz przed Toba ale widze, ze powoli zniknie on z twej drogi!
    Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślami jestem z Tobą i trzymam kciuki za powodzenie Twojego niesamowitego i jakże odważnego projektu. Pozdrawiam jesiennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymaj się mocno i nie poddawaj

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tego, co napisałaś w tym poście, zmiany u Ciebie są ogromne. I świetnie. A blog może oczywiście poczekać.
    Życzę Ci wytrwałości i czekam z niecierpliwością na posty w listopadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na powrót :) mam nadzieję, że uda się wszystko, co sobie zaplanowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moi Kochani. Dziękuję Wam za każdy komentarz i tyle pozytywnej siły, która z nich płynie. Jest ciężko, ale trud świadczy tylko o tym, że to właściwa droga. Nie żałuję. Idę każdego dnia dalej, czasami się wręcz czołgam ale do przodu... Wiele za mną, wiele przede mną... Myślę o Was tak często jak mogę.. Do zobaczenia..

    OdpowiedzUsuń
  10. NA bloga trafiłam, szukając motywacji i punktu zaczepienia do pisania pracy magisterskiej o DDA. Podziwiam odwagę pisania i trzymam kciuki za projekt ! Wielka odwaga
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że chcesz towarzyszyć w mojej osobistej wędrówce. Każde słowo pozostawione w tym miejscu, jest dla mnie ważne i cenne. Zapraszam i czuj się jak u Siebie :)